środa, 15 sierpnia 2012

Rozdział XI


- Uff, wreszcie na miejscu - odetchnęła z ulgą Lena, rzucając torbę podręczną na wielkie, usłane niebieską pościelą łóżko.
- Nie podobało ci się w samolocie? - spytał Harry, wchodząc tuż za nią.
- Nie no wiesz, było fajnie, ale to spaghetti - otworzyła buzię i wsadziła do niej palca, na znak odruchu wymiotnego. - Nigdy więcej jedzenia samolotowego.
Zaśmiali się.
- Więc co dalej?
- Niespodzianka.
- Same niespodzianki.
- Lubisz niespodzianki?
- Nie, nie lubię niespodzianek.
- Ale moje niespodzianki są niespodziewanie świetne!
- Nie lubię żadnych niespodzianek, nawet Twoich.
- Skąd możesz wiedzieć jakie są moje niespodzianki, skoro jeszcze ani jednej nie było?
- Jak to nie było niespodzianki? A sama propozycja wyjazdu?
- Ale to była niespodzianka od wszystkich.
- No ale niespodzianka.
- Ile razy jeszcze wymówimy słowo niespodzianka?
- Teraz, ani razu - odparł i uciszył konwersację całusem.
Uśmiechnęła się i wyszła na balkon, z którego mieli piękne widoki na Wenecję.
- Idę się przebrać. Wychodzimy oo ... - zaczął i spojrzał na zegarek. - Niech będzie dziewiętnasta.
- Oki doki - odparła, a drzwi łazienkowe za Harrym zamknęły się.
Podeszła do lustra, porozciągała palcami skórę, nie mogąc się napatrzeć jak zmizerniała od tej podróży, a następnie otworzyła walizkę, by wyciągnąć jakąś ładną sukienkę na wieczór.
Po długim zastanawianiu się  ( jak zwykle ) wybrała : http://www.polyvore.com/cgi/set?.locale=pl&id=56138011
Później usiadła na łóżku i napisała sms'a : ' Dojechaliśmy. Wszystko okej. Odezwę się jutro ' i zaznaczyła, by wysłać do mamy, Eleanor i Liama. Przecież i tak sobie przekażą nawzajem.
- Harry ! Wyłaź z tej łazienki ! - krzyknęła i westchnęła głośno.
Usłyszała dźwięk wyłączanej wody.
- Ja wiem, że długo się kąpie, ale bez przesady - wymamrotała pod nosem i przeszła do kuchni.
Apartament był bardzo duży. Co prawda miał tylko jedno piętro, ale to i tak nie czyni go gorszym od tych dwu, czy trzy poziomowych. Była jedna sypialnia, łazienka, jacuzzi, kuchnia, wielki balkon ze stolikiem i krzesełkami i bar. Wszystkie meble z najdroższych sklepów. Widać było, że Harremu naprawdę zależy, że wybrał takie luksusy, chociaż Lenie wystarczyłby namiot i pianki pieczone na ogniu. Postanowiła, że kiedyś pojadą do lasu i urządzą sobie biwak. W końcu doczekała się, by chłopak wyszedł z toalety. Wcześniej widziała go tylko raz z gołą klatą. Tego dnia, gdzie przyszła do niego Annie. Później nie mieli okazji, ale miała nadzieję, że kiedyś ona nadejdzie. Wyszedł z łazienki, a krople wody, kapiącej z opadających i nieco dłuższych teraz loków, spływały po wysportowanym ciele chłopaka.
Starała się nie dać zauważyć, że cała się trzęsie więc minęła go, uśmiechając się pod nosem.
Ale on zwrócił na to uwagę i wiedział, że takie będzie jej zachowanie. Złapał ją za rękę, niczym zdążyła wejść do toalety i przyciągnął do siebie. Przełknęła głośno ślinę i położyła palec na prawym kąciku ust, po czym zjechała niżej, po brodzie, a następnie klacie chłopaka, a kiedy dojechała do ręcznika, oplecionego na biodrach Harrego, zabrała rękę, posłała mu zadziorny uśmiech i powędrowała do łazienki.
Nie mógł opanować tego co się w nim działo w tamtym momencie. Tak bardzo jej pragnął. Tak bardzo ją kochał. Wyszedł na balkon, by trochę ochłonąć i usłyszał pstryknięcie aparatu.
Paparazzi znaleźli hotel, w którym się zakwaterowali.
- Hej panowie, pstryknijcie sobie jedną, dwie fotki i dajcie mi proszę spokój. Chciałbym odpocząć - odparł i spojrzał w dół, gdzie stało z pięciu facetów, uzbrojonych w aparaty.
O dziwo, pokiwali głowami na znak zgody i zrozumienia, zrobili kilka fotek Harremu w samym ręczniku i odeszli.
- Dziękuję ! - krzyknął za nimi, a ci wsiedli do samochodu i odjechali. - Może jednak nie są tacy źli. Trzeba się tylko umieć dogadać.
Usłyszał naciskanie klamki. Z powrotem wrócił do pokoju i zastał Lenę w samym ręczniku.
Zaśmiał się, bo pod okiem, miała jeszcze resztki piany z szamponu do włosów.
Podszedł do niej i palcem otarł mokre miejsce na policzku.
Odwzajemniła uśmiech i spojrzała się głęboko w zielone oczy chłopaka. Później minęła go, starając się przejść bardzo ' sexy ' i podeszła do łożka, by wziąć ubranie.
- Musisz? Serio musisz? - zapytał z pretensjami i stanął zrezygnowany.
- Ale co? - zapytała, wyraźnie zadowolona.
Posłał jej gniewny wzrok, a ona tylko odwróciła się do niego plecami, a następnie wróciła do łazienki, jednak bogata o  ubranie.
             Punkt dziewiętnasta stanęli na środku aparamentu z zamkniętymi oczami.
- Okej, na trzy .
- Raz ...
- Dwa ... - wspólnie liczyli dalej.
- TRZY ! - krzyknęli i zabrali ręce ze swoich oczu.
Ona ubrana elegancko i jak zwykle pięknie, on natomiast postanowił odziać się w :
http://img.metro.co.uk/i/pix/2012/07/23/article-1343034902264-142C8729000005DC-501048_466x481.jpg .
Obydwoje zaniemówili.
- Mam mówić ci ponownie, że jesteś piękna, czy już to wiesz?
- Wiem, ale lubię jak wypowiadasz te słowa... - szepnęła do jego ucha i położyła mu ręce na klatce piersiowej.
- Więc ... wyglądasz cudownie - mruknął pod nosem i pocałował ją w czoło.
Jego loki delikatnie miziały Lenę po czole, kiedy schylił się trochę niżej, by dotknąć jej ust.
Czuła oddech chłopaka na swoich obojczykach, co przyprawiało ją o motyle w brzuchu.
- Idziemy? - zapytała i spojrzała na zegarek.
Kiwnął głową na znak zgody i złapał ją za rękę.

3 komentarze: