Dojechała na godzinę 16. Postawiła samochód w centrum i zadzwoniła do Niall'a.
- Lena? - usłyszała w słuchawce.
- Tak, to ja - odparła i uśmiechnęła się do siebie.
- Jak miło znowu słyszeć twój głos - odparł.
- Twój również Niall. Mógłbyś się ze mną spotkać?
- Teraz?
- Mhm.
- Jesteś w Londynie?! - zajarzył nagle.
- Tak, tak, jestem.
- Oczywiście, że mógłbym, powiem chłopakom, że idę ...
- Nie, nie, nie mów im nic na razie. Chciałabym żeby póki co to była tajemnica. Dowiesz się
o co chodzi - wyjaśniła. - To co? Za dwadzieścia minut w Starbucks'ie, koło waszego studia?
- Oczywiście - odpowiedział i rozłączył się.
Kamień spadł jej z serca, że nie zbył jej od razu, tylko zdobył się na rozmowę.
Zadowolona wsiadła spowrotem do samochodu i podjechała pod kawiarnię. Ludzi, jak zwykle, było mnóstwo. Znalazła wolny stolik i usiadła przy nim. Założyła okulary, by nikt jej nie rozpoznał. Kto wie? Może jeszcze oberwałaby muffinką, albo czymś twardszym. W końcu, nadal sądziła, że jej się to należy. Zaśmiała się cicho z powodu jej głupich wymysłów i uniosła głowę. Wtedy ujrzała Niall'a otwierającego drzwi. Ubrany był w czerwony t-shirt, krótkie czarne spodenki i tradycyjnie czarne ray-bany. Pomachała mu delikatnie, a on uśmiechnął się i podszedł do stolika.
- Stęskniłem się - powiedział, Lena wstała z krzesełka i przytuliła się do niego.
- Ja też - odparła i usiadła z powrotem.
- Czego sobie życzysz do picia? Jedzenia?
- Ach, ty zawsze taki dżentelmen? Chłopakom też kupujesz jedzenie?
- Nie, a nawet jeśli, to zanim się obejrzą zjadam. Więc.. nie ma najmniejszego sensu nigdzie ze mną wychodzić. No ale przy dziewczynach umiem się zachować.
- CZASAMI - odparli jednocześnie i zaśmiali się głośno.
Lena tradycyjnie zamówiła kawę z bitą śmietaną, Niall za to sorbet z mango.
- Więc, o czym chciałaś porozmawiać? - zapytał po chwili.
- Wiesz, że ... Harry był u mnie?
- Tak wiem i kompletnie nie rozumiem czemu go spławiłaś - powiedział i uniósł brwi do góry.
- No ... - wytłumaczyła mu dosłownie wszystko tak samo, jak swojej mamie.
Po wysłuchaniu spojrzał na nią z politowaniem i odparł :
- Gdybym zachowywał się i myślał jak ty, to nigdy nie zaszedłbym tak daleko.
- Mówisz, jakby to było dla ciebie normalne...
- Co?
- No, że jestem z tobą, zrywam i później chodzę z twoim najlepszym przyjacielem. Nie rani cię to? Nic, a nic?
- Lena, ja nie chcę, żebyś pomyślała, że jest mi to obojętne. Kocham cię i będę, mówiłem ci to już. I chcę, żebyś była szczęśliwa wiesz? A jeżeli twoje szczęście to Harry, to dlaczego mam się obrażać i nie pozwalać ci z nim być? To przecież nie o to chodzi. A ja też nie położę się z tej przyczyny i nie będę płakał, bo tego chyba też nie chcemy?
- Oczywiście, że nie. Ty też zasługujesz na kogoś Niall. Kogoś, kogo będziesz kochał z wzajemnością. Słyszałam o Annie?
- Taak ... zabrałem ją Harremu, ale on zabrał mi ciebie, więc jesteśmy kwita - zaśmiał się.
- A co z mediami, fanami? - zapytała po chwili. - Boję się, że zrobią ze mnie niewiadomo kogo.
- Ja im na to nie pozwolę - odparł i uśmiechnął się. - A w ogóle to zjawiłaś się w odpowiednim czasie. Przez to co mu powiedziałaś, kiedy był u ciebie, nie wiem co to było, ale chyba nic dobrego, załamał się kompletnie i zaczął spotykać się z babkami, które mają po 30 lat. Żonatymi, po rozwodzie. Ratuj go.
- Jak?! - zapytała.
- Dzisiaj jest ten bal, na który zostałaś zaproszona przez niego. Nie przyjęłaś, więc zaprosił Caroline Flack.
- Tą, której mama Harrego groziła?
- Niestety tą.
- A co na to jego mama?!
- Nie wie o tym. Dopóki się gazety nie dowiedzą, to jest sekret.
- Nie mogliście przemówić mu jakoś do rozsądku? - drążyła temat, mieszając nerwowo picie słomką.
- Mówiliśmy, ale to kompletnie do niego nie docierało. Powiedział, że jeżeli nie ty, to nikt inny.
- Ale mam rozumieć, że sytuacja między wami opanowana? - spojrzała mu w oczy.
- Oczywiście. Nie mam wam nic za złe. Kochajcie się.
Podeszła do niego i pocałowała go w policzek.
- Niall, jesteś najcudowniejszym człowiekiem, z największym sercem, jakiegokolwiek poznałam. Jestem prawdziwą farciarą, że miałam szansę być z tobą, a teraz szczęście ma Annie - powiedziała.
- Wiem, wiem - odparł i ukłonił się.
- Muszę lecieć kupić sukienkę. Kocham cię Niall, naprawdę, jesteś niesamowity - dodała
i wyszła z kawiarni.
Po chwili cofnęła się i zapytała :
- A , widzimy się na balu ?
- Oczywiście - odpowiedział i uśmiechnął się. Później dopił sorbet i zadzwonił do swojej ' prawie dziewczyny '.
Lena nie mogła uwierzyć w to co się przed chwilą stało. Mogła się założyć, że nie ma na świecie człowieka, który by postąpił jak on. Była taka szczęśliwa. Naprawdę uwierzyła, że będzie szczęśliwa. Wsiadła w samochód i pojechała na najbardziej zatłoczoną ulicę Londynu, gdzie było mnóstwo sklepów z sukienkami i sukniami. Zaczęła przymierzanie. Kilka było bardzo ładnych, ale postanowiła, że pójdzie dalej. Po kilku godzinach wybrała w końcu tę idealną. Dobrała do niej buty i biżuterię. Przyjechała do swojego apartamentu, nie miała nawet czasu na rozpakowanie się. Wpadła do łazienki, umyła się, wysuszyła włosy, a później delikatnie je pokręciła. Spryskała lakierem, a grzywkę zarzuciła na prawy bok. Tym razem nie spadała jej na oczy, co dodatkowo poprawiło jej humor. Przyszedł czas na makijaż. Rzęsy pomalowała tuszem, poprowadziła kreski eyeliner'em i dodała delikatny, fioletowy cień na powieki. Usta pomalowała blado-różową szminką. Spryskała się perfumamy Christiny Aguilery. Kolejnym krokiem było założenie sukni i reszty dodatków. Całość prezentowała się znakomicie : http://www.polyvore.com/cgi/set?.locale=pl&id=54777483.
Wzięła głęboki wdech, złapała szybko czarną kopertówkę, wrzuciła tam swojego iPhone'a
i wyszła z apartamentu.
_________
A ten?;>
No i na reszcie wszystkoo idzie tak jak sobie wyobrażałam:) A co do rozdziału to jest superowski <33 - Ola:)
OdpowiedzUsuń