niedziela, 15 lipca 2012
Rozdział XV
RRzuciła się na łóżko, przed tym zdejmując buty. Zwinęła się w kłębek i głośno szlochała. Nagle usłyszała delikatne pukanie w drzwi.
- Lena ... to ja Elenaor. Proszę, otwórz, chcę porozmawiać...
- Nie El, nie ma o czym. Wiem, że mnie nienawidzicie. Pewnie wam już wszystko Niall wyjaśnił.
- Właśnie nie Lena, nic nam nie powiedział. Wyszedł na podwórko. Chłopaki poszli za nim, ale on nie chce nic powiedzieć. Wszyscy już poszli. Nie ma się czego wstydzić ani bać. Proszę, porozmawiajmy.
Dziewczyna zwątpiła w to, że Calder jej odpuści, więc podeszła do drzwi i przekręciła zamek.
Zanim El weszła do pokoju, Lena ponownie leżała na łóżku głową w poduszkę.
- Co się stało? - zapytała troskliwie i usiadła na brzegu materaca.
- Co się miało stać. Zerwaliśmy - mówiła cieniutkim głosikiem, przez łzy. - A raczej to ja zerwałam z nim.
- Ale dlaczego, powiedz mi, co się stało? - ciągnęła, przy tym głaskając ją po głowie.
Podniosła się i usiadła na łóżku obok przyjaciółki, przyciągając kolana do siebie i opierając brodę pomiędzy nie.
- Po prostu ... nie mogę ci tego powiedzieć, zabijecie mnie ...
- Zgłupiałaś? Dziewczyno ! Traktuję cię jak siostrę ! Nigdy w życiu nic bym ci nie zrobiła.
- Dobra, może nie zabijecie, ale znienawidzicie. Jestem żmiją, tyle na ten temat.
- Powiesz mi o co chodzi? - błagała El.
- Zakochałam się w kimś innym . O to chodzi - oznajmiła i pociągnęła nosem.
Łzy płynęły po jej policzkach non stop.
Elenaor zaniemówiła.
- To ktoś od nas?
Zawahała się.
- Tak, od nas.
- Harry?
- Elenaor, ja nie chciałam rozumiesz?! Kocham Niall'a, ale kocham też Harrego. Wiem, jestem dwulicową żmiją, suką i tak dalej.
- Lena ...
- Ale ja nie chciałam tego. Nie chciałam zranić Niall'a. Tyle chwil spędziliśmy razem, wszystko było takie piękne. Ale pewnego dnia pojawił się Harry. Jeszcze nigdy się tak nie czułam. Zrozumiałam, że to nie tylko zauroczenie tym chłopakiem, ale coś więcej. Nie wiedziałam co z sobą począć, myślałam nawet o samobójstwie wiesz? Ale uznałam w końcu, że to zbyt drastyczny środek na pozbycie się problemów i na razie o tym nie będę myślała.
- Nigdy o tym nie możesz myśleć, słyszysz ?! Nie wolno ci tego zrobić.
- El, ty nie rozumiesz. Dałam Niall'owi nadzieję. Zakochał się we mnie, a ja w nim. Myśleliśmy kiedyś o zaręczynach. Byłam w nim szalenie zabujana. I nagle wszystko prysło. Cholerny los płata figle. Rujnuje życie. Nie mogę być z Niall'em, kiedy żywię uczucia do kogoś innego. Nie mogłam żyć w kłamstwie. Widziałam jak on na mnie patrzył i bolało mnie to , że ja nie mogę patrzeć tak na niego, bo myślę o Harrym. Za to nie mogę być z Harrym, bo to by oznaczało, że nie mam serca, jestem dwulicowa. I tak jestem, ale przynajmniej wiem o tym tylko ja i teraz ty, a wtedy wiedziałby o tym cały świat. I do tego jakby czuł się Niall? To nie możliwe. Dlatego postanowiłam, że zniknę z ich życia. Mogłam w ogóle się w nim nie pojawiać. Oni są przecież jak bracia, kochają się. Gdyby Niall dowiedział się, że zerwałam z nim z powodu Harrego, wiesz co by było? Podejrzewam, że zespół by się rozpadł, a do tego nie możemy doprowadzić.
- Nie powiedziałaś mu? - zapytała El i wysmarkała nos, ponieważ zdążyła się popłakać.
- Nie, nie mogłam.
- A więc jak wyjaśniłaś mu powód rozstania?
- Powiedziałam tylko, że on na mnie nie zasługuje.
- Wiesz, że to niezbyt dobre wyjaśnienie?
- Wiem doskonale, ale w tamtym momencie nic lepszego nie przyszło mi do głowy. Do tego ciągle go okłamywałam. Co ja mam teraz zrobić El? Co ja mam zrobić?
Rozpłakała się. Już nad sobą nie panowała. Nie pamiętała kiedy ostatni raz z czegoś się cieszyła.
Dziewczyna Louisa złapała Lenę za głowę i przyciągnęła delikatnie do siebie. Przytuliła i zaczęły obydwie płakać.
- Nie wiem kochanie, nie wiem...
- Dlaczego mi pomagasz? Nie jestem tego warta - mówiła Lena.
- Jesteś Lena, jesteś. Kocham cię jak swoją siostrę. Mówiłam ci. Jesteśmy w tym razem.
Siedziały chwilę w milczeniu. Słychać było tylko wycieranie łez i pociąganie nosem.
- Zaprowadzę cię do domu, a na następny dzień przyjdę do ciebie i coś pomyślimy okej? -zaproponowała i spojrzała na nią.
- Dziękuję Ci, dziękuję. Ale proszę. Nie mów nic chłopakom. Na razie. Przynajmniej na razie.
- Nie ma sprawy.
Przytuliły się jeszcze raz, wytarły nosy i mokre od łez oczy i tylnym wyjściem oddaliły się od posesji.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Piękne <3-Klaudia :)
OdpowiedzUsuńZajebiste<3333 KOCHAM TO <33333 -OLA :)
OdpowiedzUsuń