sobota, 14 lipca 2012

Rozdział XIII




Kolejne dni mijały bardzo szybko, a Lena w ogóle nie czuła się na siłach by cokolwiek robić.
Pierwszy miesiąc wakacji dobiegł końca. Kto by się spodziewał, że w ciągu 30 dni, tak dużo może się wydarzyć. Od tamtej rozmowy, nie widziała się więcej z Harrym. Nie miała okazji, ponieważ praktycznie nigdzie nie wychodziła z domu. Niall'owi tłumaczyła się, że źle się czuje i tym podobne. Nadszedł raz moment, że chłopak wystraszył się, że jego partnerka może być na coś chora, ale szybko wybiła mu to z głowy, oświadczając, że była u lekarza i to tylko zwykłe przeziębienie. Znowu skłamała. Ostatnio non stop to robiła. Nie mogła uwierzyć, że przychodzi jej to z taką łatwością, co jeszcze pomagało jej dodawać sobie więcej racji w stwierdzeniu, że jest zimną suką i powinna zejść z tego świata. Rodzice wydzwaniali do niej codziennie, martwiąc się i proponując zarazem spotkania, ale ona odmawiała. Nie miała ochoty nikogo widzieć. Nie mogła się pozbierać po tym co powiedział jej Harry. Po ich jakże krótkim, ale cudownym pocałunku. Wiedziała, że czuje do niego coś więcej niż tylko zauroczenie. To naprawdę dziwne, co potrafi przyrządzić nam los. W jednej chwili odkochujemy się i zakochujemy na nowo. W jednym momencie, dzięki pewniej osobie, wszystko staje się inne. Weszła na facebooka. Na tablicy miała mnóstwo komentarzy z zapytaniami od swoich fanów i fanów Niall'a, dlaczego nie wychodzi z domu, czy wszystko jest okej i takie tam. Odpisała, by uspokoić sytuację : " Kochani. Dziękuję Wam, że jesteście ze mną i się o mnie martwicie. Pragnę przekazać Wam informację , iż ze mną wszystko w porządku. Muszę trochę odpocząć od codzienności, odsapnąć. Nie jestem na nic chora, tylko trochę przeziębiona. Wyleżę się w łóżku, napiję ciepłej herbaty, pomyślę o Was i od razu będzie lepiej. Trzymajcie się i do zobaczenia. Całuję ciepło, Lena. " Nacisnęła enter. Momentalnie pod wpisem pojawiło się około 200 'lajków' i kilka komentarzy o treści ' Kochamy Cię ' , ' Trzymaj się ' , ' Będzie dobrze ' . Podniosło ją to na duchu, ale kiedy zamknęła klapę od laptopa, znów przypomniała sobie o tym, co ją teraz czeka, a więc łzy napłynęły jej do oczu. Nie była w stanie ich pochamować, pomimo tego, że próbowała.
Starała się myśleć jasno. Nie wychodziło. Jej przyszłość malowała się ciemnymi barwami. Nie widziała, żadnego rozwiązania oprócz tego, o którym normalnie nigdy by nie pomyślała. Miała na myśli samobójstwo. Nie chciała dłużej okłamywać wszystkich, ale wiedziała, że gdy powie prawdę, zespół może się rozpaść. Nie mogła do tego dopuścić, ale nie potrafiła też żyć dalej w kłamstwie. W tamtym momencie wydawało się to dla niej jedynym rozwiązaniem.
Chciała wypłakać się w rękaw przyjaciółki, ale żadnej nie miała. Oczywiście oprócz El, Dan, Perrie. Ale im nie mogła tego powiedzieć, w końcu były one dziewczynami przyjaciół Harrego jak i Niall'a. Same by ją zabiły. Albo Styles'a. Położyła się niezgrabnie na łóżku i jeszcze cicho płacząc, zasnęła.

***
Obudziła się kilka godzin później. Z rozmazanym makijażem i popsutą fryzurą, zeszła do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia. Ale nawet na to nie miała ochoty. Napiła się tylko soku pomarańczowego i z pustym żołądkiem wróciła do pokoju. Usiadła na łóżku i włożyła twarz w dłonie. Następnie przesunęła je delikatnie w górę, odgarniając przy tym grzywkę. Pociągnęła nosem i trzęsąc się cała, udała się do łazienki, by wziąć prysznic. W tym momencie, leżący na łóżku telefon zaczął dzwonić. To Elenaor. Zanim Lena wyszła z łazienki, na wyświetlaczu widniały już 4 nieodebrane połączenia. Dziewczyna chwilę zastanowiła się, po czym nacisnęła klawisz odblokowania i wybrała numer telefonu Calder.
- Halo ? - usłyszała.
- Co tam chciałaś El? - starała się mówić jasnym, czystym i dosyć wesołym głosem.
- Jak się czujesz Lena? Mogę wpaść? Wszyscy się o Ciebie martwią. Kiedy do nas przyjdziesz?
Wiesz dobrze, że zamieszkaliśmy z Louisem razem. Szykuje się impreza powitalna w nowym domu ... - ciągnęła.
- Średnio się czuję. W sumie to nic się nie zmieniło. Mam 38 stopni, katar i boli mnie gardło - znów nie mówiła prawdy. Przy każdym wypowiadanym kłamstwie, czuła, jak kłuje ją w sercu. - Nie wiem czy dam radę przyjść. A kiedy?
- Pojutrze. Błagam Cię, wpadnij jak dasz radę - prosiła dziewczyna.
W tle słychać było Zayn'a, który prosił Harrego, by podał powód jego smutku.
- Właśnie - zaczęła El. - Nie wiesz co stało się Hazzie? W ogóle nie chce nic powiedzieć, a zachowuje się jakby stało się coś poważnego.
Lena zamilkła. Przez chwilę zastanawiała się, czy nie powiedzieć, że to wszystko jej wina i to dlatego Harry tak się zachowuje, ale doszła do wniosku, że nie na to pora.
- Nie mam pojęcia , przykro mi ...
- Ehh ...
- Może też coś go bierze - dodała.
- Pewnie jakbyś wpadła, to by się rozruszał. To samo Niall. Nie ma go w ogóle, jest taki nieobecny. Zdrowiej, bo bez ciebie, to normalnie jak bez tlenu. Niesamowite, jak na nas działasz.
- Dzięki. Trzymaj się El - odparła i rozłączyła się.
Odłożyła czarnego Blackberry na półkę koło łóżka i znów poszła do łazienki, by dokończyć poranną toaletę. Nie miała czasu na szykowanie jakiegoś świetnego ciuchu, więc założyła tylko czarny, koronkowy stanik, na niego białą bluzkę na ramiączkach, lekko prześwitującą, z dłuższymi bokami, i czarną spódnicę z wysokim stanem. Do tego dodała kolczyki - różyczki i buty na obcasie. Włosy wysuszyła, nie prostowała, nie kręciła. Pozostawiła naturalne, czyli lekko falowane. Rzęsy maznęła tuszem i to by było na tyle. Do ust wsadziła sobie miętową gumę do żucia i wyszła z domu w kierunku domu Niall'a. Wiedziała, że dłużej nie może ukrywać tego co się wydarzyło. Horan kochał ją, naprawdę ją kochał, a ona go oszukiwała. Starała postawić się na jego miejscu, a wtedy uświadomiła sobie, że sama nie chciałaby być w taki sposób traktowana, więc trzeba coś z tym zrobić. Miała świadomość, że tego czynu może żałować przez całe życie i prawdopodobnie tak miało być. Ale lepsze to , niż popełnienie samobójstwa. Chociaż... zrobienie tego, co zamierzała, było w jakimś sensie samobójstwem. A raczej zabójstwem. Zabójstwem ich miłości.

***

Po kilku minutach stała już przed drzwiami jego domu. Wzięła głęboki wdech i zapukała.
Drzwi nie otworzyły się od razu. Czekała chwilę, a kiedy miała już odejść, usłyszała kroki i prośby o poczekanie cierpliwie.
- Już idę, idę - wołał.
Otworzył drzwi z lekkim uśmiechem na twarzy, a kiedy ujrzał Lenę otworzył szeroko oczy ze zdumienia.
- Lena?! Co ty tu robisz? Nie siedzisz w domu? - zadawał pytania zszokowany.
- Mogę wejść ? - zapytała cicho.
Ścisnęło ją w gardle na myśl o tym, co zaraz się wydarzy.
- Jasne, jasne kochanie, wchodź - odparł wesoło i zamknął za nią drzwi. - Napijesz się czegoś?
- Niall ja ...
- Herbaty, kawy, wody ...
- Właściwie to ja ... - próbowała dojść do słowa, ale bezskutecznie.
- Oo, wiem czego chcesz. Wino. Słodkie prawda?
- Niall ... posłuchaj mnie ...
Spojrzał na nią dziwnie i zmarszczył czoło, gdy zauważył, że zaszkliły się jej oczy.
W ręku trzymała zdjęcie ich obydwoje, obejmujących się. Uśmiechnęła się delikatnie. Odstawiła ramkę na szafkę.
- Przyszłam, by z Tobą porozmawiać - oznajmiła nieco drżącym głosem.
- O czym ? - zapytał zdziwiony.
Usiadła na kanapie.
- Usiądź - zaproponowała.
- Nie - odmówił. - Postoję.
Był już trochę poddenerwowany.
- Okej ... - zgodziła się. - Przejdźmy do sedna... Wcale nie byłam chora. Nie byłam u lekarza. Nie mam kataru, ani kaszlu, ani gorączki. To, że siedziałam w domu i nie chciałam nigdzie wychodzić i z nikim się spotykać, to tylko i wyłącznie mój kaprys.
- Okłamałaś mnie? Dlaczego ? - przerwał jej Niall.
- Ostatnio w moim życiu dużo się stało. Wiele się zmieniło i ... po prostu nie radzę już sobie z tym. Nie mam siły, by dłużej w tym tkwić.
- W czym tkwić?
- W tym kłamstwie.
- Jakim kłamstwie do cholery ?! - podniósł ton i uniósł ręce do góry, po czym położył je na swojej głowie.
- Za dużo do opowiadania - próbowała się tłumaczyć. - Po prostu chcę przeprosić cię za wszystko złe rzeczy, które zrobiłam, za kłamstwa, kłamstewka, oszustwa.
- Lena, dziewczyno, o czym ty gadasz ?!
- Po prostu nie zasługuję na ciebie. Powinneś być z kimś bardziej wartościowym. A nie z taką ... zakłamaną, dwulicową suką , jak ja .
- Nie mów tak o sobie ! - krzyknął.
- Po tym co teraz zrobię nie mogę inaczej siebie określić.
- A mianowicie?
- Niall ... kocham cię, ale nie mogę być z tobą... Przepraszam... - rozpłakała się.
- Co zrobiłem ? Co zrobiłem źle ?!
- Ty nic Niall, ty nic ... - odparła poprzez łzy.
- Zawsze tak mówicie.
- Naprawdę, nic tu nie zawiniłeś. To tylko i wyłącznie ja. Ja zawiniłam. To ja jestem zła. Nie ty Niall. Nie ty - próbowała przekonać chłopaka. Cała się trzęsła.
- A co z tymi wszystkimi pięknymi chwilami? Nie były nic warte?
- Oczywiście, że były. Zawsze będę je pamiętać. Niall, kocham cię, ale ...
- To dlaczego nie możesz być ze mną ?! - pytał, a w oczach pojawiły mu się świeczki.
- Nie mogę ci powiedzieć, jedyne co, to to, że nie zasługuję by być z tobą.
Horan usiadł na kanapie i podobnie jak ona wcześniej w swoim domu, włożył twarz w dłonie.
Podeszła do niego, pocałowała go w głowę i szepnęła do niego :
- Przepraszam za to ... za to, że jestem taką żmiją. Przepraszam Niall , przepraszam.
Wybiegła płacząc.
________________________
Na samym początku umieściłam piosenkę, po raz pierwszy, przy której pisałam ten rozdział. Słuchając jej, stworzycie sobie nastrój, według mnie. ; ))
A tak w ogóle, to wróciłam już z obozu i jestem pozytywnie naładowana energią. Było naprawdę super.
A jak podoba się Wam nowy rozdział? Jest póki co trochę w nich nostalgii, ale cóż, takie życie ; P
Pozdrawiam, i życzę miłego czytania. :)

2 komentarze:

  1. Piękneeee <33333 A ja znowu się popłakałam... <33333

    OdpowiedzUsuń
  2. No i znowu miałam świeczki w oczach <33 zajebiste <3 - Gosia

    OdpowiedzUsuń