środa, 15 sierpnia 2012

Rozdział XII


Szli wąskimi uliczkami blisko siebie, trzymając się za ręce. Co chwilę słychać było ich wspólny śmiech, wywołany wspomnieniami z dzieciństwa każdego z nich, bądź poprzez opowiedzenie przez Harrego jakiegoś kawału. Stukot obcasów Leny rozbrzmiewał w okręgu kilku metrów, przebijając się przez rozmowy ludzi siedzących przy stolikach, przy ulicznych kawiarenkach.
- Wiesz, że dzisiaj już raczej nic nie zwiedzimy? -odparła i spojrzała na profil chłopaka.
Uśmiechnął się. Zmarszczyła czoło. Zastanowiła się chwilę, po czym znów się odezwała.
- Ty coś knujesz... Tylko co? - zastanawiała się i przystanęła, ale widząc, że Harry się tym nie przejął dogoniła go i ponownie przełożyła swoją rękę przez jego. 
- Zaraz się dowiesz - rzekł w końcu, ale to nie rozwiało wątpliwości Leny, więc jej to wcale nie pomogło. Uznała, że nie ma co się sprzeczać, bo Harry zaczął rozglądać się w poszukiwaniu czegoś, więc zgadywała, że są już na miejscu.
Po chwili zauważyła, że ktoś do nich macha i wtedy zorientowała się, że stoją przy krawędzi chodnika, jeden krok, a wpadłaby do rzeki. 
- Ahaa, gondola - pomyślała i uśmiechnęła się szeroko.
Starszy pan w ciemnych spodniach i bluzce w paski, oraz słomianym kapeluszu podpłynął czarną łódką pod sam deptak.
- Vi invito a crociera ( wł. Zapraszam na rejs) - powiedział grubym głosem i wysunął głoń 
w kierunku dziewczyny.
Lena spojrzała na Harrego, a ten pokazał ręką, by weszła do gondoli.
Wykonała polecenie i delikatnie wskoczyła na pokład.  Za nią wszedł Styles i usiadł obok. Objął ją ramieniem, a ona obsunęła się na ławce i oparła głowę na jego barku.
Wtedy gondolier zaczął cicho śpiewać włoską piosenkę, całkowicie im nieznaną. 
Lena uniosła głowę i spojrzała na niebo, które usłane było gwiazdami. Wyglądało niczym czarna sukienka z mnóstwem cekinów, bądź posypana brokatem. Księżyc był w pełni. Swoim blaskiem rozświetlał całą Wenecję. Siedzieli w ciszy i rozkoszowali się pięknym śpiewem mężczyzny oraz samymi sobą. Lena rozglądała się dookoła, aż w końcu spojrzała w prawo i zorientowała się, że loczek się jej przygląda, uśmiechając się. 
- Co? - spytała i uniosła rękę, by poprawić włosy.
Powstrzymał ją. 
- Nie - szepnął. - Nic nie dotykaj. Jest idealnie. 
- Więc czemu tak mi się przyglądasz? - patrzyła w jego zielone oczy, które błyszczały przez oświetlający ich, wcześniej wspomniany księżyc. 
- Bo ... nigdy nie myślałem, że ideały naprawdę istnieją ... 
Zachichotała.
- Myślisz, że to śmieszne? Nie, to prawdziwe.
- Harry, ja też mam wady... może jeszcze ich nie zauważyłeś, ale mam - odparła i uśmiechnęła się, wciąż na niego patrząc. 
- Może i masz. Ale i tak dla mnie będziesz perfekcyjna w każdym calu - przybliżył się do niej.
Tak jak w pokoju hotelowym, gdy przyjechali, znów czuła jego oddech na swoim dekolcie. Stopniowo ogrzewał inne części ciała jak na przykład ramiona, po czym zagrzał na dobre jej malinowe usta. Zamknęła oczy i oddała się przyjemności. Pomimo tego, że jest wstydliwą dziewczyną, nie interesowało ją, że jakiś obcy koleś w tym momencie na nich patrzy. Przecież on widzi takie sceny codziennie. Taka przejażdżka gondolą to idealnie miejsce na randki. 
Gdy Harry odsunął się na chwilkę od Leny, by wyłączyć dzwoniący telefon, ta położyła mu głowę na kolanach. Wziął głęboki wdech i włożył swoją dłoń w jej włosy, po czym delikatnie je głaskał. A ona leżała i dziękowała losowi za to, co ją spotkało. Że pomimo tylu błędów, które popełniła, jednak przytrafiło się jej coś dobrego w życiu. Miała nadzieję, że Harry nigdy jej nie opuści, ani, że nic nie stanie im na drodze do szczęśliwego happy end'u.
Podniosła się, spojrzała na Harrego i nie mogąc powstrzymać emocji, założyła mu ręce za szyję i zaczęła namiętnie całować. Przechylili się na prawą stronę i oddani sobie nie zauważyli, że leżą już prawie na krawędzi gondoli. W pewym momencie łódka delikatnie zakołysała się, a oni ... wpadli do wody. Gondolier zaczął krzyczeć coś po włosku, ale nagle uspokoił się i tylko pokręcił głową. 
- Oh, questo amore ( wł. Ah, ta miłość ) - odparł i wyrzucił koło ratunkowe.
Pomimo, że byli po uszy w wodzie, humor ich nie opuścił.
Śmiali się głośno, chlapiąc się przy tym. Kręcili rękami kółka w wodzie, by utrzymać się na powierzchni.
- Wracamy ? - zapytał zdyszany.
- Yhy - odparła, zgrzytając zębami, ale wciąż się śmiejąc.
Powoli wdrapali się na gondolę, przeprosili przewodnika i poprosili o dalszą podróż. 
Harry zdjął swoją marynarkę i odłożył ją na bok. 
- Przykro mi, nie mogę ci jej dać, kapie z niej woda, no nie?
- N...noo ... - trzęsła się z zimna.
- Ale ... mam coś innego - powiedział i otworzył torbę.
Wyciągnął z niej duży, niebieski, milusi kocyk i termos z herbatą.
- Naprawdę o tym pomyślałeś ! - krzyknęła zaskoczona. - Może miałeś w planach, żebyśmy wpadli do wody? - zmarszczyła czoło i spojrzała z podejrzeniem na Harrego.
- Nie, uwierz, nie planowałem - odparł i zaśmiał się, nalewając napój w kubek. 
- Dziękuję - szepnęła i napiła się. 
- To ja dziękuję - nachylił się i pocałował ją czule.
Płynęli jeszcze przez kilka minut, następnie wrócili do hotelu, gdzie spędzili magiczną noc. 
A w głowie wciąż huczała im włoska piosenka, śpiewana przez mężczyznę w bluzce 
w paski, który przez to wyglądał ... tak ... wyglądał jak Louis. 

___________
Strasznie dziękuję Wam za prawie 2 tysiące odwiedzin mojego bloga.
Strasznie dziękuję za komentarze, które naprawdę dodają mi sił.
I z przykrością stwierdzam, iż niedługo koniec naszej przygody z Leną, Harrym i spółką (:
Ale kto wie? Może powrócę z nowym pomysłem?
Wpadłam na pomysł, że na te ostatnie rozdziały będę rozdawała dedykacje.
Kto chce dedykację w następnym rozdziale, pisze w komentarzu.
A ja pozostawiam Was z myślami, co działo się ' magicznej nocy ' ? 
xoxo


6 komentarzy:

  1. Proszę pisz dalej ;( Kocham Twojego bloga i dobrze o tym wiesz. Nigdy mi się chyba nie znudzi. Cudowny jest ♥
    Kocham sobie wyobrażać to wszystko.Czuję się w tedy super ! I to wszystko dzięki Tobie ! Więc proszę Cię nie przestawaj !
    Trochę się rozpisałam ale musiałam! :)
    Kocham Cię, wiesz? :)< 3 - Ania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak przestaniesz pisać to wiedz że zginiesz ;D Ale super serio to jest zajebiste codziennie po kilka razy wchodzę i sprawdzam czy dodałaś następny rozdział. Więc... pisz bo nie będę miała co robić ;p <33333 Gosia

    OdpowiedzUsuń
  3. O mój boże, twój blog mnie szczerze wciągnął! Lubię to, bardzo!
    Chciałabym Cię zaprosić na swojego bloga: http://is-breathing-for-this-moment.blogspot.com/ - opowiadanie o Maliku ale też będą inni. i oznajmić, że jak tylko pojawi się tu nowy rozdział i mnie poinformujesz o nim u mnie na blogu, to na pewno zostawię po sobie ślad.
    pozdrawiam. @fabregasek <3

    OdpowiedzUsuń
  4. pisz kochana! Twój blog jest świetny, strasznie mnie wciągnął.Czekam na następny roździał :) <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisz dalej! I nawet nie myśl o kończeniu historii Leny i Hazzy :* Kocham to ♥
    Zapraszam na: http://boundary-forest-mystery.blogspot.com/
    Wiem, że dopiero pierwszy, nie długi rozdział, ale byłabym wdzięczna gdybyś przeczytała i pozostawiła coś po sobie :) Przecież wiesz ile znaczy komentarz.
    Przepraszam za spam :D

    OdpowiedzUsuń