środa, 25 lipca 2012

Cz.II, rozdział I



Tym razem napiszę swoje przemyślenia u góry.
A więc zaczynamy kolejną przygodę, z kolejną częścią mojego opowiadania.
Mam nadzieję, że spodoba się Wam równie jak i pierwsza, co bardzo mnie podnosi na duchu i dziękuję za wszelkie pochwały, komentarze, komplementy. To świetne uczucie, że ja piszę dla zabawy i dlatego, że to lubię, a Wam sprawia przyjemność czytanie kolejnych rozdziałów.
Ponownie proszę o komentarze. Dużo nie trzeba, a dla mnie to wiele znaczy. No i oczywiście, możecie dzielić się swoimi spostrzeżeniami i uwagami.
Dobra, dobra, nie przedłużam i nie trzymam więcej w napięciu.
LET'S GET PARTY STARTED ! ♥

_________________________________________



Delikatnie nacisnęła złotą, ozdobną klamkę. Uchyliła lekko trzeszczące, drewiane drzwi, a wtedy przed oczami, pojawiło się jej całe dzieciństwo. Zrobiła pierwszy krok i z zachwytem zaczęła rozglądać się po pokoju. Tak dawno tu nie była. Wyjechała kilka lat temu, gdyż kończyła szkołę w Londynie, a następnie poszła do tutejszego collegu. Była to jedna z najlepszych szkół w tym mieście, wobec czego nie mogła marnować okazji i już w wieku 15 lat zamieszkała sama w swoim apartamencie, który wykupili jej rodzicie, na przedmieściach stolicy Wielkiej Brytanii. Teraz wciąż patrzyła na szafki, łóżko, toaletkę, którą sprytnie wymalowała szminkami mamy, gdy miała 12 lat. Chciała by to był totalnie jej pokój, więc rodzice zgodzili się na wszelkie zmiany, ale wiedzieli, że później będzie niektórych żałować.
Tak było, ponieważ gdy tylko chciały przyjść do niej koleżanki, nie wpuszczała ich do pokoju, bo nie chciała by zobaczyły lusterko, oprawione w drewno, z dorysowanymi kucykami Pony dookoła. Wtedy się tego wstydziła, a teraz przywołało jej to niesamowite wspomnienia.
Zajrzała do szafy. Wciąż wisiały tam sukienki z koronkami, które dostawała co roku od cioci na urodziny. Nigdy w nich nie chodziła, ale zawsze się nimi chwaliła. Dotknęła jednej z nich. Była miękka i nieskazitelnie czysta, choć już gdzieniegdzie miała dziurki, które zrobiły jej mole.
- Hej kochanie - usłyszała za plecami. - Wspomnienia?
- Oj tak mamo, mnóstwo wspomnień. Ja tu będę spała? - zapytała i wskazała na malutkie łóżko, w którym teraz niestety wystawały by jej nogi poza.
- Nie, nie, oczywiście, że nie. Jesteś już za duża na ten pokój, nie powiesz, że nie - stwierdziła i uśmiechnęła się przyjaźnie. - Pamiętasz moją biblioteczkę? Teraz tam zrobiliśmy ci sypialnię, a ta zostanie tutaj nieruszona.
- Dopiero będzie, jak przyjadę tutaj za dwadzieścia lat i ją zobaczę - zaśmiała się i westchnęła.
- Chciałoby się powrócić do tamtych czasów, co nie?
- No ba ... Takie beztroskie dzieciństwo. To było coś.
Wycofała się z pokoju, zabierając ze sobą walizki i udała się na górę, gdzie znajdowała się jej nowa sypialnia.
             Była o wiele większa i nowocześniej urządzona, niż ta z dzieciństwa. Na wprost drzwi znajdowało się duże łóżko na dwie osoby, obok którego stały po obydwóch stronach drewniane szafeczki. Na jednej z nich leżały trzy książki, prawdopodobnie lektury, które mama chciałaby, by  Lena przeczytała, a na drugiej stała lampka i budzik. Po prawej stronie stało biurko, na którym czekało miejsce na laptopa, a obok w wazonie gościł przepiękny bukiet róż. Po lewej stronie znajdowała się wbudowana w ścianę szafa, z przesuwanymi drzwiczkami. Na obydwóch parach drzwi, były duże lustra, by swobodnie można było się oglądać. Obok, na ścianie wisiały półeczki w kolorze ciemnego drewna, tak jak i reszta mebli, natomiast ściany pokryte były naprzemian kremową i bladoróżową barwą. Nad łóżkiem wisiał wielki, abstrakcyjny obraz, który idealnie pasował do wnętrza pokoju.
- Wow - odparła z zachwytem i rzuciła walizki na panele.
- Ładny prawda? Razem z tatą robiliśmy co w naszej mocy, żeby ci się spodobało.
- Piękny ! Dziękuję ! - przytuliła mamę i uśmiechnęła się szeroko.
- Wiem, że teraz dużo ci się przytrafiło tych złych rzeczy, ale pamiętaj, że masz nas ...
- A do czego zmierzasz? - zapytała wypakowując ubrania do szafy.
- Do tego, że jest tutaj nadal mnóstwo twoich znajomych z poprzednich klas i z dzieciństwa.
Pamiętasz jeszcze Annabel?
- Oczywiście, że pamiętam. Obcięła mi krzywo włosy - zaśmiała się i zajęła się dalszym rozkładaniem rzeczy.
- Noo , ale było też dużo tych fajnych przygód, prawda? Hm... wiem, że na wakacje przyjechał tutaj też Michael Pike. Wiesz, ten twój kolega.
- Tak wiem mamo - przerwała jej szybko. Michael był jej pierwszym chłopakiem w podstawówce.
Wiązało się z nim wiele wspomnień, o których Lena niekoniecznie chciała pamiętać. Uważała i nadal ma takie zdanie, że był z nią tylko dla pokazu. Zerwała z nim, a później zaczęła tego żałować, bo była w nim naprawdę zakochana. Niestety wtedy kiedy chciała to odkręcić, on znalazł już sobie inną dziewczynę, wobec czego zmuszona była o nim zapomnieć. Więcej o nim nie myślała, aż w końcu dostatecznie wybiła go sobie z głowy.
- Odwiedzisz mam nadzieję również Panią Montgomery? - zapytała córkę pani Torres.
Lena wywróciła oczami. "Tsa, Pani Montgomery, sąsiadka, która zawsze kablowała na mnie mamie, zamiast ze mną współpracować".
- Ciekawe po co?
- Lena !
- Dobra, dobra - odparła od niechcenia, by tylko mama się odczepiła. - Muszę się zdrzemnąć.
- Oczywiście - powiedziała, uśmiechnęła się i wyszła z pokoju zamykając za sobą drzwi.
Dziewczyna wyjrzała przez okno i wzięła głęboki wdech.
- Witaj Cambridge - szepnęła.






5 komentarzy:

  1. Super, ale ty masz tępo...
    Jak tylko przeczytałam pani Montgomery, od razu pomyślałam "Ania z Zielonego Wzgórza" :D
    No i czekam na next'a :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się, skąd wzięło mi się to nazwisko w głowie ! ;D

      Usuń
  2. Już czuję, że mi się spodoba ta II część. Po prostu coś pięknego <3333 - Ola:)

    OdpowiedzUsuń