niedziela, 15 lipca 2012
Rozdział XIV
Obudził ją telefon. Spojrzała na ekran i ujrzała napis ' Niall '. Odebrała.
- Niall ? - zapytała jeszcze trochę zaspana.
- Tak ...
- Po co dzwonisz?
- Właściwie to nie wiem ... miałem nadzieję ... że się ucieszysz ... albo coś ...
- Niall ... od wczoraj nic się nie zmieniło. Przepraszam cię - rozłączyła się.
Siadła na łóżku i uniosła głowę ku górze.
- Jeśli on będzie tak wydzwaniał, to nigdy o nim nie zapomnę ! - powiedziała głośno do siebie
z pretensjami.
"Jutro ta impreza " - pomyślała i rozejrzała się po pokoju.
- Czas wreszcie się ogarnąć - postanowiła, włączyła głośno muzykę i poszła do łazienki.
Umyła się i ubrała w bokserkę, dresowe, szare spodnie, włosy spięła w wysokiego kucyka i wyszła z domu do spożywczaka. Musiała kupić jakieś rzeczy, by zrobić sałatkę. W końcu głupio tak przyjść z pustymi rękami. No i przydałoby się kupić jakiś prezent z okazji zamieszkania razem Lou i El. Nie miała do tego głowy, więc uznała, że dostaną po prostu wytrawne wino.
Po zrobieniu zakupów, wróciła do domu i zaczęła organizować sobie w kuchni jakieś miejsce na przygotowanie jedzenia. Wybrała sałatkę z tuńczyka. Pokroiła ogórki, wsypała kukurydzę, cebulki, majonez, musztardę i resztę składników. Później zadzwoniła do mamy, by powiedzieć, że już o wiele lepiej się czuje. Ta wiadomość bardzo ucieszyła rodzicielkę, która dziękowała jej przez około 3 minuty za telefon. Dzień upłynął bardzo szybko. Można by powiedzieć w mgnieniu oka. Prawie w ogóle nie myślała o Niallu i Harrym. Starała się żyć, jakby nie istnieli. Ale było to cholernie trudne.
***
W sobotę obudziło ją przepiękne słońce. Od razu jak tylko podniosła głowę z poduszki, zadzwoniła do Elenaor i potwierdziła swoje przyjście. Dziwne, ale była w dobrym humorze. Miała tylko 4 godziny na przygotowanie się. A jak to kobieta, chciała wyglądać olśniewająco. Otworzyła szafę, po czym wszystko z niej wyrzuciła i zaczęła segregować. Próbowała składać różne spódnice z bluzkami tak, by stworzyć coś oryginalnego. W końcu miała do tego głowę, gdyż oprócz śpiewania na różnych imprezach, zajmowała się stylizacją. Po długim namyśle i wszelkich kombinacjach zdecydowała się na ; <KLIK>
Uradowana, że dosyć szybko się ubrała, poszła do kuchni by zapakować sałatkę do reklamówki, a wino owinąć przezroczystą folią ozdobną i zawiązać cieniutką wstążeczką. Wybiła 15. Godzina do imprezy. Lena siadła przed telewizorem, zgrabnie układając sukienkę, by się nie pomięła i włączyła kanał MTV. Oczywiście mówili o One Direction ich sukcesach i o tym, że El i Lou zamieszkali razem. Przedstawiali również swoje przypuszczenia, że dzisiejszego wieczoru odbędzie się impreza, a pojawią się na niej Liam z Danielle, Perrie z Zaynem i Lena z Niall'em. Dziewczyna czekała, aż coś o nich powiedzą, jednak ten moment nie nadszedł, więc odetchnęła z ulgą. Włączyła jeszcze na chwilę laptopa, zalogowała się na twitterze i facebook'u, odebrała powiadomienia i prywatne wiadomości, odpisała na niektóre, czym przyczyniła się do pojawienia się uśmiechu na wielu twarzach jej fanek, przynajmniej tak pisali i wyłączyła sprzęt. Zostało 30 minut. Powoli zebrała wszystkie potrzebne jej rzeczy i uznała, że nie ma na co dłużej czekać, więc zamknęła drewniane drzwi na dwa zamki i wyszła ze swojego apartamentu.
Jadąc samochodem zastanawiała się, czy wszyscy już wiedzą o ich rozstaniu. Nie była do końca pewna, czy Niall chciałby się tym chwalić, ale w sumie, byli jego rodziną, więc mógł im powiedzieć o wszystkim w każdej chwili. Ciekawa była ich reakcji i czy bardzo ją znienawidzili.
"A jak mnie mogli nie znienawidzić?" - zapytała sama siebie i zwątpiła w to, że będzie to miły wieczór. Dojechała po 15 minutach, więc teoretycznie do samej imprezy zostało jej jeszcze 10. Nie miało jednak sensu, by siedzieć w samochodzie zaparkowanym na podjeździe, więc podeszła pod drzwi i zapukała. Drzwi otworzył jej Louis cały w skowronkach.
- Ooo, Lena ! Nareszcie cię widzę ! - krzyknął z entuzjazmem.
- Witam Pana, Panie Louisie - odparła wesoło.
- A ja witam w moich skromnych progach - powiedział grubym i zaakcentował trzy ostatnie słowa, pokazując przy tym Lenie gest zapraszający do środka.
- El, Lena już jest - poinformował i w mgnieniu oka z kuchni wyleciała brunetka i rzuciła się Lenie na szyję.
- Kochana ! - mówiła. - Jak ja się za tobą stęskniłam ! Wyzdrowiałaś?
- Jak widać. Czuję się już o wiele lepiej - odpowiedziała i przytuliła przyjaciółkę.
- Wyglądasz nieziemsko.
- Ty również ! - odwzajemniła komplement i pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Dziękuję. Siadaj, zaraz przyjdzie reszta. A właśnie, gdzie Niall?
- Wiesz co, nie wiem. Powiedział, że ma coś do załatwienia i przyjdzie po 16. Wobec czego musiałam przyjść sama - skłamała i poprawiła włosy.
- Na pewno ci to wynagrodzi.
"Czyli nikt o niczym nie wie. Niall jednak nie powiedział " - pomyślała i usiadła na kanapie.
Louis nalał jej wina, ale ta najpierw poprosiła o oprowadzenie po domu.
Po kolei pokazywał jej wszystkie pomieszczenia. Zwiedziła 3 łazienki, 2 kuchnie, 5 sypialni, bibliotekę, salon gier, basen na dworze, jacuzzi, saunę, siłownię oraz własne kino.
- No faktycznie skromne te progi - odparła, napawając się wonią wanilii panującą w całym domu.
- Wiesz, będzie tu codziennie dużo ludzi, naszych znajomych, musimy mieć miejsce. A basen czy siłownia zawsze się przyda - podsumował. - Mamy też mały pokoik z zabawkami specjalnie dla Baby Lux.
- Póki nie urodzi się wasze? - zażartowała.
- Tak, masz rację. No co? - zapytał. - Przecież kiedyś na pewno do tego dojdzie.
- No ja mam nadzieję. Stworzycie dla niej wspaniałe warunki Lou.
- Dzięki Lena - odparł i przytulił ją przyjacielsko, po czym zeszli na dół, gdyż zaczęli schodzić się goście.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Cudny, czekam na następny <3-Klaudia (według rozkazu :D)
OdpowiedzUsuńno nie...musiałaś skończyć akurat w tym momencie? wciągnęłam się już :c - Ola :D
OdpowiedzUsuńZajebiste <3333- Ola :)
OdpowiedzUsuń