niedziela, 5 sierpnia 2012
Cz. II , rozdział VII
- Więc teraz oficjalnie jesteście razem? - zapytała Eleanor.
- Wiesz, w sumie to tego jeszcze nie stwierdziliśmy, ale ... chyba tak - odparła uradowana i uśmiechnęła się.
- Cieszę się, że wreszcie mogę zobaczyć uśmiech na twojej twarzy - powiedziała i przytuliła się do Leny.
- Nie uważasz, że jestem dwulicowa, albo coś takiego?
- Skarbie. Niall ci wybaczył i sam z siebie pozwolił ci być z Harrym, pomimo, że jest to pewnie dla niego bardzo trudne. To się liczy! Zostawmy już ten rozdział. Skup się na Stylesie, bo chyba nie chcesz zaprzepaścić tego co dopiero dostałaś, oglądając się ciągle za siebie?
Kiwnęła głową na znak zrozumienia i zgodzenia się na to co powiedziała jej przyjaciółka i wstała
z łóżka, by się w coś ubrać. Harry miał przyjechać po nią o 13, a później idą razem się przejść. Jest to lekkie samobójstwo, ponieważ zobaczą ich wszyscy. I się zacznie. Lena bała się tego, ale Niall obiecał jej, że się tym zajmie. Trzymała go za słowo i wierzyła mu. Przesunęła prawe skrzydło szafy i wyjęła kilka bluzek. Poszukała i znalazła idealną na ten upalny dzień. Następnie odsunęła lewe drzwi i wyjęła spodenki oraz trampki. Podeszła do toaletki i odłożyła na szafkę parę kolczyków pasującą kolorystycznie i naszyjnik. Całość prezentowała się następująco :
http://www.polyvore.com/cgi/set?.locale=pl&id=55044405
Włosy rozpuściła, a grzywce pozwoliła ułożyć się po swojemu. Odgarnęła ją tylko do góry i przygniotła dłonią, by się trzymała. Eleanor siedziała na łóżku i przyglądała się biegającej w tę i w tę stronę dziewczynie. W końcu Lena uznała, że warto by było się coś odezwać.
- Masz jakieś plany na dzisiaj z Louisem?
- Tak, mamy iść na obiad.
- Czym się martwisz?- zapytała Lena, widząc posmutniałą przyjaciółkę.
- Czytałam dzisiaj kilka komentarzy na mój temat i wiesz, to smutne, że tak o mnie myślą...
- Kochana, poczekaj co się dzisiaj będzie działo, kiedy paparazzi, albo fanki zrobią mi zdjęcie z Harrym. Zabiją mnie. Już raz próbowały. A do trzech razy sztuka.
- Ee.. nie przesadzaj.
Lena podeszła do El i siadła koło niej na łóżku rozcierając krem na nogach.
- Słuchaj. Jaka byś nie była, zawsze znajdzie się ktoś, komu nie będzie podobało się, że istniejesz i na dodatek spotykasz się z Louisem Tomlinsonem, tym sławnym chłopakiem z One Direction, o którym marzy pięć milionów dziewczyn na całym świecie. Jesteś prawdziwą szczęściarą i to im nie pasuje. Na dodatek jesteś ładna, fajnie się ubierasz ...
- Tu chodzi o to, że nie jestem sławna, tylko pracuję w sklepie i jestem taką początkującą modelką, że prawie nigdzie mnie nie widać i one myślą, że ja biorę kasę od Louisa i sobie nią szastam jak swoją. A tak naprawdę mnie nie znają. Nie wiedzą, że jestem modelką dla linii odzieżowej, na razie jeszcze mało popularnej, ale i tak sporo zarabiam, nie wiedzą tego, a mnie oceniają.
- Tak było, jest i będzie. Nie zmienisz tego El. Z czasem to ustanie. A jak będziesz się starała przekonać je do siebie, może być jeszcze gorzej. Ja już sobie wyobrażam co będą pisały o mnie, kiedy dowiedzą się, że zerwałam z Niall'em i poszłam do Harrego. Sama mam zdanie na ten temat i generalnie powinnam się z nimi zgodzić. Ale ja wiem swoje, wiem jak to wszystko wyglądało naprawdę, one mogą sobie jedynie wymyślać własne historie. Podsumowując :
Jesteś szczęśliwa z Louisem, on z tobą. Nie przejmuj się hejtami, choć to trudne, ciesz się życiem.
- Dziękuję. I pamiętaj, gdyby coś się działo to dzwoń, ja też cię wesprę - odparła El i przytuliła znowu Lenę. - Ja uciekam, bo już wpół do.
Pożegnały się i Calder opuściła apartament Leny. Dziewczyna zeszła na dół i włączyła na chwilę kanał muzyczny. Leciał nowy teledysk Justina Biebera pt. ' As Long As You Love Me'.
- No, no. Chłopak się wyrobił - puściła komentarz pod nosem i zaczęła nucić piosenkę.
Zamknęła oczy i śpiewając, bujała się na kanapie, wykonując przy tym różne ruchy rękami.
Usłyszała za sobą cichy śmieszek. Obejrzała się szybko i zobaczyła swojego anioła. Ubrany w luźną koszulkę na ramiączkach koloru białego i krótkie, granatowe spodenki oraz białe conversy, stał za kanapą i próbował pochamować wybuchnięcie śmiechem.
Podeszła do niego szybko i uderzyła go delikatnie w ramię.
- No co?! - zapytał wesoły i otworzył szeroko oczy.
- Nie śmiej się ze mnie !
- Nie, nie, nie śmieję z ciebie, bardzo ładnie śpiewasz.
- Jasne - nie wierzyła mu w to co mówił.
- No tak, naprawdę - odparł i przybliżył się do niej.
Stykali się nosami. W końcu lekko przekręcił głowę i pocałował ją w usta. Na jednym całusie się nie skończyło. Spojrzała mu w oczy, objęła rękami jego szyję i przytuliła mocno.
- Tak się cieszę, że tu jesteś - szepnęła, musnęła wargami jego policzek i sięgnęła do komody po klucze do drzwi.
Harry wyszedł pierwszy, a Lena za nim, ponieważ musiała zamknąć dom.
Szli koło siebie. W pewnym momencie dłoń Harrego, dotknęła ręki Leny. Wymienili znaczące spojrzenia i wykonali odważny krok. Spacerowali po ulicach, trzymając się za ręcę i śmiejąc do siebie. Nagle usłyszeli za plecami krzyki i piski fanek. W tym samym momencie, uwagę na nich zwróciły nie tylko one, ale i wszyscy ludzie przechodzący ulicą.
- Harry, Harry ! - wrzeszczały.
Spojrzał na lenę przepraszającym wzrokiem, ale ona tylko się uśmiechnęła i odeszła kawałek dalej, mając nadzieję, że jej nie zauważą. Styles rozdał kilka autografów, pozował do zdjęć. Niektóre dziewczyny prosiły go o całusa, więc, żeby nie robić im przykrości, spełniał prośby.
Lena natomiast stała z boku i wszystkiemu się przyglądała. Widziała, jak niektóre dziewczyny próbują wcisnąć mu karteczkę z numerem telefonu, a niektóre stały za nim i starały się wyrwać choć jednego włosa, by zdobyć jego DNA i móc zrobić armię klonów Harrego Stylesa ! Akurat to sobie wymyśliła, ale był przypadek, że jedna fanka podeszła od tyłu do Hazzy i wyrwała mu kilka loczków. Było to okropne z jej strony, dlatego od razu została odizolowana od chłopaków, bez możliwości powrotu. Po kilkunastu minutach, Harry pożegnał się z dziewczynami i wrócił do Leny. Ta rozejrzała się dookoła, a później ponownie złapała chłopaka za rękę.
- Wiesz, że nie możemy się ukrywać? - zadał pytanie.
- Wiem. Ale nie miałam ochoty na tłumaczenie tego wszystkiego dzisiaj. Chciałam dociągnąć ten dzień do końca, bez żadnych problemów.
- Rozumiem - odparł i pociągnął ją za sobą.
Siadł na ławce pod drzewem, a ona na jego kolanach. Objęła go lewą ręką za szyję, on natomiast oplótł jej dłońmi tłów. Wpatrywał się w nią, śmiejącą się z jego żartów. Widział, jak za każdym wypowiedzianym przez niego słowem, promienieje z niej szczęście.
- Za co mnie kochasz? - zapytał nieśmiało i uśmiechnął się zadziornie.
- Jesteś sławny ... masz pieniądze ... jesteś ładny ... - zaczęła wyliczać na palcach, czekając na jego reakcję.
Widać było, że trochę się zdziwił, bo nie na taką odpowiedź czekał. Spojrzała na niego i zaśmiała się.
- Kocie, przecież żartuję ! - pocałowała go w policzek. - W sumie to nigdy nie zastanawiałam się nad tym ... A ty?
- Za to ...że jesteś, za to cię kocham - stwierdził i uśmiechnął się delikatnie, wciąż patrząc jej w oczy.
- Trafna odpowiedź - dodała i nachyliła się, by go pocałować.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Good bardzo mi się podoba :*:* - Ola :)
OdpowiedzUsuń