poniedziałek, 4 czerwca 2012
Rodział II
Lena obudziła się około godziny 5:40. Nie mogła spać. "Chyba za dużo wrażeń jak na jeden dzień"- szepnęła do siebie i poszła do kuchni po szklankę soku. Wypiła i znów wróciła do łóżka. Ułożyła się wygodnie i próbowała znowu zasnąć. Budzik obudził ją o 8:15.
Naszczęście były wakacje, więc nie musiała się spieszyć. Nagle usłyszała dzwonek telefonu.
- Hej, wpadniesz na próbę?
- Jasne - zgodziła się i pobiegła do łazienki, by trochę się ogarnąć.
Po szybkim prysznicu przyszedł czas na ubranie się. Po kilku minutach rozważań, zdecydowała się na niebieską sukienkę w kolorowe, małe kwiatki, przypominające plamki zrobione farbą, za pomocą pędzelka. Do tego przypasowała czarne, rzemykowe, płaskie klapki. Włosy pokręciła lokówką, a oczy pomalowała tuszem. "Więcej nie, Niall lubi naturalne dziewczyny" - pomyślała i uśmiechnęła się do samej siebie.
Wzięła ostatniego gryza kanapki, umyła zęby, wzięła miętową gumę i wyszła z domu, zamykając za sobą wielkie, drewiane drzwi.
***
Przed domem czekał już na nią jej chłopak. Wsiadła do samochodu, zapięła pasy i powitała Niall'a słodkim całusem.
- Tęskniłam - odparła i uśmiechnęła się. - Jedźmy, bo się spóźnisz, mój ty śpiewaku.
Jadąc włączyła radio. Akurat leciała piosenka One Direction ' I Wish ' . Niall zaczął głośno śpiewać, wymachując przy tym rękami, głową, całym sobą. Przez chwilę było zabawnie, ale przestało, gdy omało nie potrącił kota.
- Głupi, czy co?! - wystraszyła się dziewczyna i otworzyła szeroko oczy.
- Ten kot ? No, najwyraźniej - zażartował Niall i wyuchnął śmiechem.
- O Tobie mówiłam. Daleko jeszcze? - zapytała i podparła głowę na ręce.
- Nie, już jesteśmy.
Zaparkował pod studiem, wysiadł i podszedł do Leny, bo otworzyć jej drzwi.
- Madam - odparł i podał jej rękę.
Lena zaśmiała się i dała pomóc sobie wysiąść. Niall zamknął drzwi od samochodu i objął Lenę. Tak powędrowali do miejsca spotkań chłopaków.
- NOOO SIEMA ! - wrzasnął Louis i podbiegł do pary z kubłem marchewek. - Proszę, proszę, częstujcie się, częstujcie.
- Ale ... ja ... nie lubię - stwierdziła dziewczyna i zagryzła wargi, na znak niepewności co do kolejnego ruchu Tomlinsona.
- Jak można nie lubić tego pomarańczowego cuda ?! - zapytał z niedowierzaniem Lou i zrobił smutną minę.
- Można, można - bronił Leny Niall.
W pewnym momencie z toalety wyszedł Zayn.
- VAS HAPPENIN ?! - zapytał, zapinając rozporek.
- No Lena nie lubi marchewek ! - odparł oburzony.
- Ojej, dla Ciebie zjem jedną, dawaj - zgodziła się i wyciągnęła rękę po warzywo.
- No - ucieszył się Louis i przytulił dziewczynę.
Tak jak w dniu poprzednim, siadła w fioletowym fotelu, wsłuchując się w śpiew kolegów.
Po skończonej piosence, zapytali ją o zdanie.
- Mnie pytacie? Jak ja się nie znam.
- Nie znasz? Okej, tego wam nie mówiłem, ale Lena umie śpiewać. Wiadomo, nie tak znakomicie jak my, ale da się przeżyć - oznajmił Niall i przeczesał swoje blond włosy.
- Hahhaha , dobre, dobre - roześmiała się i założyła ręce na piersi.
- Serio? - zapytał Liam.
- Może nam coś zaśpiewasz? - zaproponował Harry. - Jestem ciekawy.
- Niee, może innym razem - odrzuciła prośbę i szeroko się uśmiechnęła.
Udawała wesołą, ale tak naprawdę paliła się ze wstydu. Nie chciała by ktokolwiek o tym wiedział, a zwłaszcza oni. Wyśmialiby ją.
Nagle do sali wszedł Paul, by oznajmić chłopcom, że za tydzień wybierają się na premierę filmu ' LOL : Laughing At Loud ' z Miley Cyrus w roli głównej.
Później poznał Lenę i wyszedł załatwiać dalej swoje sprawy.
- Ej, zabieracie ze sobą Danielle, Perrie i Elenaor? - zapytał Niall.
- Pewnie tak , Lena a ty z Niall'em, czyż nie?
- Mam nadzieję, że będę mogła - odparła i poprawiła sukienkę.
Nastała cisza. Zorientowali się, że siedzi z nim Harry, który nie był tak wesoły jak zwykle. Ba, wyglądało na to, że coś go smuciło, trapiło, martwiło. Oczywiście nie chciał nic mówić, udawał, że nic się nie dzieje, że im się wydaje. Ale oni, jako jego najlepsi przyjaciele, a nawet czuli się jak jego bracia, wiedzieli, że coś jest nie tak, bo Harry zawsze tryska energią. Od czasu kiedy Niall znalazł dziewczynę, Harry jako jedyny z zespołu jej nie miał. Może to było przyczyną jego złego humoru? Przyznajmy, to chłopak. Na pewno trochę go to martwiło, a może nawet wprawiało w zakłopotanie. Tak jak tym razem. Wszyscy idą z dziewczynami na premierę filmu, a on musi iść sam. Chyba, że w ciągu tygodnia znalazłby partnerkę, ale wiedzieli, że to nie możliwe, bo Harry nie ma nikogo na oku, a dla niego, ważne jest to, żeby zanim wskoczy się z kimś do łóżka, bądź pójdzie na jakąś galę, najpierw dobrze go poznać. Jednak w tydzień jest to niewykonalne.
- Harry, nie martw się, możesz iść z Anne - zaproponował Zayn.
Annie była córką stylistki chłopaków. Miała 18 lat i była bardzo ładną, wysoką, wysportowaną blondynką.
- Ale ja się nie martwię, od razu o niej pomyślałem - oznajmił i poprawił swoją grzywę.
Wszyscy po kolei spojrzeli na siebie i tak by chłopak nie widział, posłali delikatny uśmiech.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz