środa, 13 czerwca 2012
Rozdział VI
- Byłam na zakupach ... - zaczęła niepewnie.
- I co kupiłaś ? - przerwał jej, patrząc w menu knajpki.
- Z Harrym - dokończyła i spojrzała na Niall'a ciekawa jego reakcji. Wyczekiwała na moment, aż zacznie robić jej wyrzuty, że umiawia się z jego przyjacielem.
- O, to fajnie - mówił, patrząc ciągle w kartę, próbując zdecydować się na jakieś danie.
Lena zdziwiła się jego zachowaniem, ale po chwili uświadomiła sobie, że na szczęście nic się nie stało, nie obraził się i uśmiechnęła się do siebie.
Po chwili podeszła do nich kelnerka i zapytała, czego sobie życzą.
Niall popatrzył na nią chwilę i widać było, że mu się podoba. W sumie, co tu się dziwić.
To jest facet, to kobieta. Ubrana w czarną, obcisłą sukienkę przed kolano, z białym fartuszkiem na brzuchu i kruczoczarnymi włosami związanymi w wysoką kitkę - kto by się takiej nie oparł? Po kryjomu Lena kopnęła Niall'a w nogę, po czym skarciła go wzrokiem.
Chłopak otrząsnął się i dopiero wtedy do jego świadomości doszło co zrobił. Od razu zaczął zamawiać jedzenie.
- A ty? - zapytał i spojrzał na swoją dziewczynę.
- Ja poproszę spaghetti z sosem jagodowym - odparła i uśmiechnęła się do kelnerki.- I sok grejpfrutowy.
- Jakie plany na dziś ? - zadał pytanie, kiedy byli już sami i podparł się rękoma.
- Może gdzieś wyjdziemy?
- A ja mam inny pomysł. Harry wspominał, że rozmawiał z tobą o imprezie, która jakoby miałaby się odbyć u któregoś w domu. Zgadzasz się?
- A będzie ktoś jeszcze?
- No pewnie kilku naszych znajomych, Danielle, Perrie, El, a co?
- Tak pytam. Ja nie mam nic przeciwko. W sumie dawno nie byłam na żadnej imprezie, więc przydałoby się to nadrobić.
- No to sprawa załatwiona - powiedział i wyciągnął telefon z prawej kieszeni swoich szarych rurek.
Wybrał numer i przyłożył komórkę do lewego ucha.
- Halo? No, Lena się zgodziła, przyjdzie, więc zapraszaj resztę - odparł uradowany, po czym coś jeszcze mówił, ale jego partnerka nie przysłuchiwała się dłużej.
W myślach ciągle krążył jej Harry. Jego loki, sposób mówienia, oczy. To jak po tym, kiedy ona powie jakiś głupi żart, śmieje się. Nawet jeżeli nie ma z czego, bo dowcip był denny, nie na poziomie. Spotkali się raz, a to w zupełności jej wystarczyła. Czuła, jakby znała go wieczność.
Jakby był jej najlepszym przyjacielem, bądź bratem. Z myślenia wyrwało ją przyjście kelnerki z zamówionymi daniami.
- Smacznego - życzyła i puściła oczko do blondyna.
Zszokowana Lena spojrzała na nią, a później pokręciła tylko głową i zabrała się za jedzenie makaronu.
- Co jest? - zapytał pełen troski chłopak, gdyż zauważył, że Lena dziwnie się zachowuje.
Położył swoją dłoń na jej, która spoczywała na stole, tuż obok szklanki z sokiem.
- Nic - odparła oschle i uśmiechnęła się, nie spoglądając nawet kątem oka na Niall'a.
Popatrzył na nią jeszcze chwilę, po czym zwątpił, bo wiedział, że nic nie wskóra.
Zabrał rękę i w ciszy zabrał się za jedzenie. Tak spędzili przepiękne południe...
***
Godzina 20. Czas imprezy. Dom Zayn'a. Nowy. Dopiero kupiony. Od wejścia widać było, że niedawno wybudowany i brunet słono za niego zapłacił. Gości podjeżdzających pod dom, witał przepiękny ogród z małą fontanną przy wejściu. Cały budynek, otoczony był wysokim, zielonym żywopłotem, by paparazzim trudniej było się dostać i cyknąć jakieś niechciane fotki. Gdy otworzyło się już wielkie, drewiane drzwi, stawało się na holu, który wyglądał jak wielkie skrzyżowanie. Idąc w prawo można było dojść do barku, w lewo do łazienki, na północny - wschód sypialnia, a obok niej druga. Północny zachód, wielka kuchnia. A na przeciwko wejścia rozciągały się długie, drewniane, kręcone schody prowadzące na drugie piętro. Tam znajdowały się 2 łazienki i 3 sypialnie. Do tego pokój z mikrofonami, gitarami itd.
Nie wspominając, że na dole było jaccuzi, basen i siłownia. Wszystko było niesamowicie wypucowane, lśniło po prostu. Można by powiedzieć, że niczym z bajki.
Lena z Niall'em zjawili się 20 minut przed oficjalnym rozpoczęciem biby. W kuchni krzątały się już Danielle i Elenaor, przygotowujące przekąski i napoje.
- Lena ? - zawołały wesoło, choć trochę niepewnie. - Chodź do nas !
- Nie miałyśmy się jeszcze okazji poznać - odparła El i podeszła do dziewczyny, wyciągając przy tym nieskazitelnie delikatną dłoń.
Lena odwzajemniła uścisk, po czym postąpiła identycznie w przypadku Danielle.
- Perrie jeszcze nie ma, będzie dopiero za godzinę. Dzisiejszy dzień miała naprawdę bardzo zabiegany, bo Little Mix występował aż 5 razy w różnych miejscach. Nienormalne - powiedziała El i znów wróciła do blatu i kontynuowała krojenie ogórków do sałatki.
- Nie boicie się, że pobrudzicie sukienki? - zapytała Lena, odstawiając torbę na krzesło i łapiąc za nóż.
Podeszła do każdej z osobna i dźgnęła narzędziem, śmiejąc się przy tym w niebogłosy.
(TAKI ŻARCIK. SPRAWDZAŁAM, CZY UWAŻNIE CZYTACIE. WRACAMY. :))
- Ee tam, nie pobrudzimy - odparła wesoło jedna z dziewczyn i poprosiły Lenę o pomoc.
Ta bez ociągania, chętnie zgodziła się i śmiejąc się oraz rozmawiając przygotowały resztę rzeczy.
Po chwili zadzwonił pierwszy dzwonek.
- Otworzysz Lenka? - zapytała słodko Danielle, podlatując do zlewu, by umyć ręce, gdyż miała całe w śmietanie.
- Jasne - odparła, zdjęła fartuszek, poprawiła włosy i w podskokach podążyła ku drzwiom.
Zdzwiła się nieco, gdyż ujrzała Harrego, a była pewna, że już dawno biega tu po domu z chłopakami i wszystko szykuje.
- O . Lena - wydusił i otworzył oczy tak szeroko, że aż wyglądało to dziwnie. - Może niepowinienem, ale ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję - odparła speszona i wpuściła go do domu Zayn'a.
Ubrana w koronkową, beżową sukienkę na ramiączkach, z dość dużym dekoltem, przepasaną cieniutkim, plecionym, jasnobrązowym paskiem i kremowe buty, prezentowała się znakomicie. Tym razem włosy delikatnie pokręciła, przerzuciła na prawą stronę, a tył podpięła wsuwkami. Oczy pomalowała tradycyjnie tuszem, eye-linerem i dodała trochę beżowego cienia do powiek. Usta pomalowała malinową szminką.
Po chwili zaczęło zbierać się coraz więcej ludzi, aż w końcu imprezy nadszedł czas.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz