wtorek, 5 czerwca 2012

Rozdział IV


Obudziła się leżąc na jego klatce piersiowej. Na stole stały puste miski i talerzyki, a karton od soku pomarańczowego walał się po podłodze tuż przy kanapie. Lena uniosła głowę i delikatnie wyjęła rękę spod dłoni Niall'a, by sprawdzić, która godzina. Odczytała z tarczy zegarka trzecią w nocy. Po cichu wstała, pozbierała naczynia z blatu i włożyła je do zmywarki. Jednak nie nastawiała jej, nie chcąc zbudzić chłopaka. Później wyłączyła telewizor i ponownie ułożyła się wygodnie na rozłożonej kanapie w identycznej pozycji, jakiej się obudziła.

***

- Lena, lecę - usłyszała i poczuła muśnięcie w czoło.
- Cz ... czekaj , gdzie ? - pytała zaspana.
- Muszę iść z Paulem dowiedzieć się o paru rzeczach w sprawie naszej płyty. Będę wieczorem, zadzwonię, to gdzieś pójdziemy, a ty masz jakieś plany? - zapytał i włożył ręce do kieszeni w spodniach, przyglądając się jej dokładnie.
- Idę na zakupy, bo lodówka pusta, a ty lubisz dużo jeść, więc muszę mieć zapasy. No i zaopatrzę się jeszcze w jakiś nowy ciuch - odparła wesoło i wstała z kanapy.
Podeszła do Niall'a, włożyła ręce w jego blond grzywę, przyciągnęła go do siebie, a następnie cmoknęła w nos.
- Od kiedy to się w nos całuje? - zadał pytanie oburzony i ze zdziwieniem spojrzał jej w oczy.
- Od dzisiaj - odpowiedziała i zagryzła wargę. - Dobra, zbieraj się, bo się spóźnisz.
Po pożegnianiu się, Niall wyszedł, a Lena zamknęła za nim drzwi. Następnie poszła do swojego pokoju, by coś na siebie założyć. Wybrała jasne jeansy, bluzkę z krótkim rękawem
w grube, różowo-białe paski i biały sweterek z rękawami 3/4. Włosy związała w wysokiego kucyka, a jako akcesoria dodała naszyjnik z napisem ' Lena ' i srebrne kolczyki, w kształcie malutkich serduszek. Zjadła śniadanie, a następnie wsiadła do samochodu i wyruszyła w miasto. Jej celem był Walmart, czyli zwykły supermarket. Dojechawszy do celu, zaparkowała auto i wzięła wózek na zakupy z parkingu, płacąc przy tym 2 zł.
Jeździła po całej hali, biorąc raz to, raz to. W pewnym momencie ktoś z tyłu ją zawołał. To był Harry. Ubrany w białą, luźną koszulę i brązowe rurki, z rozczochraną fryzurą zbliżył się do niej.
- O, a co ty tu robisz? - zapytała i poprawiła włosy.
- A co można robić w supermarkecie? - zapytał i zaśmiał się. - Skończyło nam się jedzenie, Niall wszystko wyjadł.
- O, to tak jak u mnie ... - odpowiedziała i uśmiechnęła się, przestąpując z nogi na nogę.
- Dopiero przyjechałaś?
- Tak, przed chwilą. Nawet nie zdążyłam nabrać jeszcze jednej czwartej porzebnych mi rzeczy.
- No, to zrobimy zakupy wspólnie, co ty na to? - zapytał z nutką nadziei w głosie, że Lena przyjmie propozycję.
- Nie ma sprawy, przyjemność po mojej stronie.
Przez 40 minut jeździli między półkami i tylko nabierali. A to ciastka, a to żelki, chipsy, czekoladki. Po chwili Harry podał kolejną propozycję.
- A może zrobilibyśmy dzisiaj imprezę?
- U kogo ?
- U mnie na przykład. Mam nowy sprzęt grający, wypróbowalibyśmy go.
- A wam w ogóle potrzebne są jakieś płyty i radia? Myślałam, że sami sobie śpiewacie.
- Pod prysznicem owszem - zaśmiał się i zarzucił grzywą tak, że omało nie wpadł na starszą panią. Przepraszam - odparł i dalej ciągnął rozmowę z Leną, zaczętą chwilę wcześniej.
- Dobra, tyle tylko, że Niall wraca dzisiaj później, bo pojechał z Paulem coś załatwiać. Boże, po co ja ci to mówię, przecież wiesz - zakłopotała się i stanęła przy lodówkach, by wziąć mleko i serki.
- Dobrze, że mówisz. Przypominasz, bo szczerze, to zapomniałem - odparł i uśmiechnął się do niej, a następnie sięgnął po śmietanę.
Po chwili Lena zapytała Harrego, czy tu, w Walmarcie są jakieś ciuchy. Chłopak potwierdził to, ale uznał, że taka dziewczyna nie powinna kupować tu ciuchów, bo to są tanie podróbki. Oczywście nie chodziło o to, że Harry szastał pieniędzmi i tak dalej, ale miał klasę.
- Zabiorę Cię na taką ulicę w Londynie, w której nakupujesz się naprawdę za niewielkie ceny, a ubrania są naprawdę godne uwagi.
- Dobra, ufam Ci - odpowiedziała i razem z chłopakiem udała się do kas.
Wychodząc ze sklepu, zauważyli, że przed wejściem zebrało się kilku fotoreporterów, którzy od razu zaczęli im pstrykać zdjęcia.
- Harry, czy to twoja nowa dziewczyna?! Przecież to dziewczyna Niall'a ! Lena, czy zdradzasz swojego chłopaka?! - przekrzykiwali się na zmianę, a przecież ich słowa i zarzuty były bezpodstawne. Lena, nie mogła tego zrozumieć. Skoro chodzi z Niall'em, to znaczy, że nie może nawet wyjść z jego kolegą/przyjacielem do sklepu? Zresztą spotkali się przypadkowo.
- Ludzie to mają nieźle narąbane w głowach - odważyła się powiedzieć Lena, gdy wreszcie paparazzi dali im spokój. - Nie denerwuje was to?
- Eee tam, już się przyzwyczaiłem. Zazwyczaj są mili. Ale zdarzają się momenty, kiedy chciałbym im coś powiedzieć, ale wtedy myślę sobie ; " Stary, to jest ich praca, oni też muszą zarabiać w taki czy inny sposób ".
- No tak, ale według mnie są za bardzo natarczywi i wścibscy - ciągnęła zdenerwowana dziewczyna.
- Szukają sensacji, im większa, tym więcej kasy dostają. Życie. Zdecydowaliśmy się na taki zawód, musimy pogodzić się i z plusami i z minusami tej pracy. Tak jak i ty, i dziewczyny chłopaków. Już niedługo pojawisz się na okładach gazet z dopiskiem ' Dziewczyna Niall'a Horana z zespołu One Direction coś tam ' , ' Lena Pike zrobiła coś tam ' .
- Nie strasz mnie, blagam ! - odparła i zatrzymała się na chwilę patrząc błagalnym wzrokiem na Harrego.
- Nie straszę, wręcz ostrzegam. Gdzie zaparkowałaś samochód? - zapytał i zaczął rozglądać się po parkingu.
- Tam , ten czerwony Mini Cooper - wskazała palcem na auto stojące koło długiej czarnej limuzyny.
- Okej, wsiadaj i jedź za mną - wydał polecenie Harry i pospiesznie udał się w swoją stronę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz