niedziela, 24 czerwca 2012
Rozdział X
Łzy napłynęły jej do oczu. Nie chciała by odchodził. Nie panowała nad sobą. Nie wiedziała, co to za uczucie, którym go darzy. Miłość? Na pewno nie. Zakochanie? To też nie to. Zauroczenie?
Zastanowiła się chwilę. "Nie, też nie"- pomyślała w duchu. Przecież kochała Niall'a. Znała go znacznie dłużej niż Harrego, więcej o nim wiedziała, więcej chwil spędzili razem.
Z rozmyślania wyrwało ją szurchnięcie przez stojącego obok Zayn'a.
- Zatańczysz? - zapytał.
W tym momencie podszedł do niej również Niall i pociągnął do siebie.
- Wybacz mój drogi bracie, ale ta piosenka jest moja.
- No nie tylko Twoja ! - bronił się, gdyż w tle akurat zaczęła grać " I wish ". - My też tam śpiewamy.
- Wiesz, że nie o to mi chodziło - odparł żartobiliwie i podszedł z dziewczyną na sam środek.
Złapał ją identycznie jak Harry, jednakże wciąż patrzył jej w oczy. Znał ją na wylot, więc zorientował się, że coś jest nie tak.
- Co jest ?
- Nic ! Matko, ty zawsze myślisz, że coś się dzieje. Wszystko okej głuptasie ! - skłamała i uśmiechnęła się szeroko.
- Okej, okej, niech ci będzie - odwzajemnił uśmiech i zakręcił ją wokół własnej osi.
Chwilę rozmawiali, a na sam koniec dali sobie słodkiego buziaka. Wreszcie Lena zapomniała na chwilę o Harrym i wmawiała sobie, że kocha Niall'a. Po chwili czuła się już jak dawniej.
Impreza dobiegała końca, ale wszyscy bawili się do ostatniej minuty. Później wszyscy zaczęli po kolei opuszczać salę i wtedy zorientowali się, że nie ma Hazzy.
- Pewnie poszedł wcześniej do domu - uspokoił Liam.
Lena była trochę poddenerwowana sytuacją, ale starała się wierzyć Payne'owi.
Uspokoiła się, gdy zauważyła śpiącego na kanapie Harrego, w domu Zayna.
W czasie gdy Niall brał prysznic, ona już po kąpieli, przebrała się w jasnoróżową koszulę nocną na ramiączkach, sięgającą jej przed kolano. Przykryła się pościelą i czekała, aż przyjdzie Niall, by móc przy nim usnąć i zapomnieć o całym dniu. Ucieszyła się, gdy po kilku minutach ujrzała go w drzwiach, uśmiechającego się do niej, podczas gdy jednocześnie poprawiał jedną ręką koszulkę, a drugą trzymał we włosach.
- Po co ją poprawiasz, skoro ją zaraz zdejmiesz ? - zaśmiała się Lena i zrobiła z ust "dziubek".
- Zdejmę? - zapytał.
- A nie? - odpowiedziała pytaniem.
- A tak?
- A nie?
- A tak?
- A nie?
- A tak?
- A nie?
- Czyli tak.
- Czyli tak - odparła zgodnie, ucieszona tym, że wygrała negocjacje. - O wiele lepiej usypia mi się kładąc głowę na twojej ślicznie pachnącej skórze, niż na jakimś materiale, wiesz?
- Pochlebiasz mi - powiedział dumny i zdjął koszulkę.
Wszedł do łóżka i objął Lenę ramieniem.
- Czy na pewno dzisiaj nic się nie stało? Możesz mi powiedzieć.
- Znowu zaczynasz? - zapytała, a uśmiech zniknął jej z twarzy.
- Po prostu pytam, bo się martwię.
- Nie martw się, bo mi nic nie jest - odpowiedziała podnosząc ton.
- Dobra, dobra - uciszył ją, kładąc palec na jej ustach.
Ugryzła go.
- No wiesz co?! - oburzył się.
Podniosła się, pocałowała go namiętnie, a następnie zgasiła lampkę, stojącą na drewnianej szafeczce obok łóżka i kładąc głowę na jego klatce piersiowej, usnęła.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
KOCHAMKOCHAM <333
OdpowiedzUsuńja też,JA TEŻ :P
OdpowiedzUsuńsuperowskie<333 ja tez kocham ;p <3333
OdpowiedzUsuń