piątek, 15 czerwca 2012
Rozdział VII cz. II
***
Wciąż zapatrzona w dal, nie zauważyła, że ktoś po cichu podąża ścieżką prowadzącą do altanki.
Na twarzy poczuła delikatny wiatr i zamknęła oczy, napawając się panującą dookoła ciszą nocy.
Huśtawka powoli ruszała się w przód i w tył. W pewnym momencie stanęła. Lena zdziwiona tym faktem otworzyła oczy i spostrzegła koło siebie siedzącą postać. Przez chwilę ogarnął ją strach, ale szybko zorientowała się, że to Harry. Nic się nie odezwała i znów zamknęła oczy, chcąc wyłapać jakieś dźwięki. Z tego pięknego stanu wyciagnął ją głos Harrego, który był niski i gruby.
- Słucham? - zapytała, ponieważ nie usłyszała co do niej szepnął.
- Pytałem, o czym myślisz - powtórzył i tak jak ona, spojrzał w ciemną dal.
- W sumie to o niczym - odparła cicho i spojrzała w dół, na deski.
- Lubisz ciszę? - zadawał pytania dosyć głupie, ale widać było, że chciał jakoś zacząć rozmowę.
- Lubię . A ty lubisz ?
- Tak ... Jednak wiele koncertujemy, a kiedy mamy już chwilę wolnego, przyjeżdżamy do domu i korzystamy z życia, więc mamy mało czasu na zwyczajne posiedzenie w pokoju, czy w ogródku.
- A powiem Ci, że moim zdaniem taki odpoczynek jest niezmiernie potrzebny. Zwłaszcza dla ludzi zapracowanych, którzy potrzebują relaksu.
- Powiedz to naszym menadżerom i tego typu osobom - odparł na poważnie, jednak dało się usłyszeć delikatne zaśmianie się.
Odwzajemniła uśmiech.
- Lubisz jak śpiewamy? - zapytał i spojrzał na nią.
Pomimo ciemności, doskonale widziała jego oczy. Mogła rejestrować gdzie, w danej sekundzie, wędruje jego wzrok i kiedy zauważyła, że patrzy na jej usta, trochę się speszyła, ale postanowiła odpowiedzieć na pytanie zadane jej wcześniej.
- Oczywiście. Każdy z Was ma w swoim głosie coś specjalnego ... innego ... odróżniającego się. Żaden nie jest taki sam. Zayn ... magiczny, Liam ... bardzo czysto śpiewa ..., u Niall'a zawsze słychać emocje, które są w nim podczas występu, Louis ... w jego głosie jest coś dziwnego, coś czego nie da się określić, ale to czyni go wyjątkowym... - opowiadała.
- A ja ? - przerwał jej.
Zapanowała chwila ciszy. Miała mu tyle do powiedzenia, co sądzi o jego przecudownym głosie ... ale zatrzymała ją lojalność w stosunku do Niall'a. Bała się, że powie jeszcze coś, czego nie powinna.
- Ciebie jeszcze nie określiłam i nie rozpracowałam - skłamała.
- W takim razie musisz częściej przychodzić na próby, gdzie śpiewam solówki.
- A tak w ogóle, dlaczego nie jesteś na imprezie? - zmieniła temat.
- Chciałem ochłonąć. Przed chwilą tyle tańczyliśmy, że aż się zgrzałem - zaśmiał się i poprawił grzywkę. - A ty Leno?
- Też chciałam chwilę odsapnąć. Takie zabawy są fajne, ale i męczące - odparła i poprawiła sukienkę.
- Wracamy? - zaproponował.
- Tak - zgodziła się i wstała z huśtawki.
Delikatnie stanęła na deski, a następnie schodek po schodku zeszła na ścieżkę. Harry szedł tuż za nią. Czuła na sobie jego oddech. Myślała, że zfisiuje. W pewnym momencie potknęła się o własne nogi, a chłopak złapał ją za łokieć, co pozwoliło jej znów złapać równowagę.
- Dzięki - wypaliła i zrobiła się cała czerwona na twarzy ze wstydu.
Gdy ścieżka się nieco rozszerzyła, szli ramię w ramię. Harry miał ręce opuszczone wzdłuż ciała, natomiast Lena idąc, z nerwów bawiła się palcami na wysokości brzucha. Kiedy uznała, że może to dziwnie wyglądać, opuściła je podobnie jak Harry, a wtedy ich dłonie dotknęły się.
Lena poczuła w brzuchu motylki, nie wiedziała co się dzieje. Szybko zabrała rękę i przyspieszyła kroku, by wyprzedzić trochę chłopaka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz