wtorek, 19 czerwca 2012

Rozdział VIII


Po chwili znaleźli się w spowrotem w domu, gdzie powrót Leny, po około godzinie nieobecności, z entuzjazmem przyjęła Elenaor.
- Kobieto, gdzie ty się podziewałaś?! - krzyknęła i pociągnęła ją za rękę. - Jaka ty zimna, zaraz ci przyniosę sweter.
- Nie trzeba El. Mam swój - odparła i sięgnęła do torebki po narzutkę.
Tuż za dziewczyną wszedł Harry. Louis i Zayn wydali z siebie odgłosy wiwatu, podziwu, coś w stylu ' uuuuu '.
- Całowaliście się? - zapytał Liam i roześmiał się, po czym przestał, gdyż dostał w ramię od Danielle.
Lena zszokowana spojrzała na Niall'a, ale on ku jej zdziwieniu, nie zareagował negatywnie na to swietrdzenie, tylko uśmiechnął się.
Harry popukał się w głowę, ale gest skierował do Liama.  Lena prychnęła i przysunęła się do swojego blondyna.
- Co tam? - zapytał słodko i spojrzał na nią.
- A nic - odpowiedziała takim samym, wesołym tonem jak on.
- To dobrze !
- Ej, ja to się idę położyć. Coś mnie głowa boli - oznajmił Zayn i chwiejnym ruchem, udał się
w kierunku schodów, by dojść na drugie piętro, gdzie znajdował się jego pokój.
Perrie od razu rzuciła się w bieg za swoim chłopakiem.
Wszystkim na myśl przyszło tylko jedno, ale dłużej się nad tym nie głowili, bo to ich sprawa, a przecież oni mają swoje. Harry podniósł brwi i uśmiechnął się sam do siebie. Cieszył się szczęściem swoich ' braci '.
- Ja też idę - po chwili dodał Liam i złapał Danielle za rękę.
- Mam iść z Tobą ? - zadała pytanie retoryczne i przekręciła głowę w lewo.
Po kilku sekundach patrzenia sobie prosto w oczy, zakochańcy podążyli na górę, tak jak uczynili to Zayn i Perrie. Reszta została i chwilę sobie jeszcze rozmawiali. Niall jak zwykle wcinał jakąś kanapkę, która tylko brudziła wszystko dookoła. W tle słychać było piosenkę Leony Lewis ' Bleeding Love ' .
- Nie ma co , fajna impreza ! - odparł z entuzjazmem Louis, sięgając po chipsy.
- Wy zawsze takie robicie - skomplementowała ich El i pocałowała Lou w policzek.
Lena czuła się trochę skrępowana, widząc czułości wymieniane między chłopakiem, a jego dziewczyną i zrobiło jej się trochę przykro Harrego, który na to wszystko parzył.
Pomyślała jednak po chwili, że kiedyś i jemu się to przydarzy i na pewno będzie wtedy szczęśliwy. Wystarczy tylko poczekać, w końcu ta jedyna przyjdzie ... i zajmie jego serce.
Na myśl o tym zakuło ją ... jej serducho. Aż syknęła z dwusekundowego bólu.
- Coś się stało ? - zapytał Niall i objął Lenę troskliwie.
- Nie, ale może chodźmy już na górę - powiedziała i wstała z kanapy.
Reszta popatrzyła się na siebie, nieco przerażeni, poszli za nimi.

***
Noc upłynęła spokojnie. Nie było żadnych komplikacji, co uspokoiło trochę dziewczynę, gdyż obawiała się, że będzie musiała odwiedzić lekarza. Nad ranem powitał ją słodki buziak w usta od Niall'a.
- Dzień dobry - szepnął i pogłaskał ją po prawym policzku.
- Dobry - bąknęła i uśmiechnęła się, przecierając oczy.
- Ciekawe czy tamci wstali ...
- Zayn z Perrie pewnie dopiero odyspiają - wypaliła i nagle zaczerwieniła się ze wstydu, że to powiedziała na głos. Uderzyła się ręką w twarz. - Jaka ja jestem głupia . Czy powiedziałam to na głos?
- Tak - mówił przez śmiech. - Ale nie martw się, zapewne masz rację.
Znów ją pocałował. Tym razem w czoło. Lubiła to.
Chwilę poleżeli jeszcze, po czym Niall wstał i poszedł się ubrać.
Lena założyła to samo ubranie, gdyż nie wpadła na pomysł, by wziąć coś na zmianę.
Jednak zdecydowanie nie wyglądała tak samo pięknie jak wczoraj. Wiadomo, włosy potargane, makijaż zmazany. Pomimo, iż nie miała żadnych swoich kosmetyków, za pomocą wody i mydła ogarnęła się trochę i pożyczyła sobie tusz od Perrie, który stał na szafce.
"Jak wstanie, to ją poinformuję, że pożyczyłam" - pomyślała i wyszła z łazienki.
Zeszła cicho na dół i zastała sprzątającego stół, Harrego.
- Dzień dobry - powiedział miło, nie przerywając zbierania śmieci.
- Hej - odparła i poprawiła włosy.
- Jak się spało?
- Dobrze, a Tobie?
- Też, chociaż trochę przeszkadzały mi głośne rozmowy Louisa i El, którzy byli w pokoju obok.
Godzina czwarta w nocy, a oni negocjowali, czy woleliby mieć synka, czy córkę. Masakra.
Zachichotała.
- Pomóc ci?
- Jeżeli tak tego pragniesz.
- Z miłą chęcią - wydukała i poszła zywać gary.
Kiedy odwróciła się do niego usłyszała głośne westchnięcie chłopaka, ale nic na nie nie odpowiedziała. Udała, że nie słyszała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz