piątek, 8 czerwca 2012
Rozdział V, cz. I
Lena podążając za samochodem Harrego, zastanawiała się jak właściwie będzie wyglądać to ich kupowanie ciuchów. Przecież ona jest dziewczyną, on chłopakiem. Zupełnie inne gusta, jeżeli chodzi o ubrania. Bała się też, że nie będzie umiał jej doradzić w kwestii kolorów, bo przecież faceci rozróżniają o wiele, wiele mniej barw niż płeć piękna. "Dobra, może będzie fajnie" - pomyślała i wysiadła z samochodu, gdyż to samo zrobił chłopak.
Ulice były zatłoczone. Po brukowanych uliczkach, przechadzali się ludzie z pełną masą toreb
w rękach, pochodzących z bardzo drogich sklepów. Pogoda dopisywała. Słońce przebijało się przez chmury i na szczęście dawało ciepło.
- To co? Zaczynamy zakupy? - wyrwał ją z zamyślenia głos Stylesa.
- Mhm - wydukała pod nosem i kiwnęła głową dla jasności.
Weszli do pierwszego sklepu. W sumie , nic ciekawego. Kilka sukienek w kosmicznych cenach, dodatkowo niezbyt ładnych. Drugi sklep. To samo. Trzeci sklep. Podobna sytuacja, tylko, że tu, Lena zdecydowała się przymierzyć fioletową sukienkę bez ramiączek, wiązaną
z tyłu. Weszła do przebieralni, lecz zanim się przebrała, Harry zdążył się zanudzić wobec czego, zaprzestał ciągłego spoglądania na płachtę zasłaniającą Lenę i zaczął rozglądać się po sklepie. Po chwili zorientował się, że była już gotowa.
- No, nieźle - odparł i położył na brodzie dwa palce, czyniąc przy tym minę, jakby się zastanawiał, oceniał, coś w tym stylu.
- Myślisz? - zapytała, po czym obróciła się kilka razy, nie będąc pewna, czy sukienka dobrze na niej leży.
- Nie myślę, tylko wiem. Kupujemy?
- Tak kupuję - odparła i uśmiechnęła się do kolegi.
Weszła z powrotem do kabiny i zmieniła sukienkę, na normalne ciuchy. Następnie podeszła do kasy, a miła pani, z siwymi nieco włosami zapakowała nową rzecz do reklamówki, po czym wystukała na kasie kod i podała cenę. Nie była taka straszna, bo tylko 60 dolarów.
- Tyle? - zapytał Harry, stukając palcami o blat, na którym stała kasa.
- W tym sklepie - odparła Lena i zachichotała. - Nawet nie wiesz w co się wpakowałeś.
Zaśmiali się obydwoje, ale mimo tego na twarzy chłopaka dało się zauważyć lekki strach.
Później odwiedzili jeszcze trzy sklepy, w których Lena nabyła kremowe szpilki, dwie pary butów na koturnie, japonki i miętowe trampki. Kupiła sobie jeszcze dwie pary kolczyków, bransoletkę, spodnie, spódnicę i dwie bokserki : białą i czarną. Pieniądze dostawała od rodziców, ponieważ póki co studiowała i nie miała jak zarabiać.
- Czy to już koniec - zapytał zdyszany Harry, któremu ręce odpadały pod ciężarem toreb.
- Tak, koniec - odparła zadowolona i wzięła większość swoich rzeczy i podążyła w kierunku samochodu.
Odstawili wszystkie torebki do bagażnika i już miała wsiadać za kierownicę, kiedy Harry poprosił ją, żeby poszli do Starbucks'a na kawę. Lena zgodziła się, bo w sumie to nie miała co robić w domu, gdyż Niall wracał dopiero o dziewiętnastej, a była zaledwie za dwadzieścia czwarta.
- To co Ci się tak podoba w Niall'u ? - pytał zaciekawiony chłopak, sącząc kawę.
- W sumie ... to wszystko.
- Czyli? - ciągnął.
- No ... - próbowała z siebie coś wydusić, ale w sumie nie wiedziała co ma powiedzieć. Nigdy się nad tym nie zastanawiała. Gdy z nim była, to była. Nie myślała nigdy za co go kocha.
- A musimy o nim rozmawiać ? - zapytała i spojrzała mu w oczy. - Tak właściwie, to trochę się boję, żeby nas tu paparazzi nie przyłapali, bo będzie skandal na cały świat.
- Nie musimy jeśli nie chcesz - odparł wyraźnie zasmucony i lekko oburzony. Spojrzał na zegarek. - Strasznie Cię przepraszam, ale muszę lecieć. Zapomniałem o spotkaniu w radiu.
- Okej i tak już za dużo czasu ze mną spędziłeś dzisiaj . Że w ogóle wytrzymałeś - dodała
i pożegnała się z Harrym, który pospiesznie wsiadł do auta i odjechał.
- To było dziwne ... - szepnęła do siebie, wzdrygnęła ramionami i wróciła do domu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz