Nastał dzień premiery filmu.
Do domu Harrego, w którym akurat wszyscy byli, ponieważ wspólnie doradzali sobie stroje
i się szykowali, zapukała Annie. Chłopak pobiegł jej otworzyć.
- Hej ... - udało mu się tylko powiedzieć, bo totalnie go zatkało.
Dziewczyna ubrana była w długą, czarną sukienkę, z wycięciem na plecach, dużym dekoltem w kształcie litery 'V'. Na jej szyi gościł naszyjnik z pereł, zaś na nogach miała czarne szpilki
ze srebrnym koralikiem na przodzie od samego Alexandra McQueena.
- Wyglądasz ślicznie - odparł zadowolony, kiedy wreszcie odzyskał głos.
- Ty również Harry - odwzajemniła komplement i weszła do środka, gdzie panowała okrutna krzątanina.
Elenaor i Danielle, wraz z Perrie i Leną latały z łazienki do salonu, z salonu do pokoju, z pokoju do łazienki i tak w kółko. Za nimi czasami gonili chłopcy.
- Wow, totalne zamieszanie - skomentowała Annie i usiadła na fotelu, postanawiając, że po prostu spokojnie poczeka, aż wszyscy się wyszykują.
Śmiejąc się, po przed chwilą opowiedzianym przez Louisa kawałem, Lena wpadła do salonu i zamurowało ją, kiedy ujrzała piękną nieznajomą.
- Cześć ... Jestem Annie - odparła i wstała, by się przywitać.
Harry w tym momencie wyparował.
- A ja Lena ... ym .. głupio mi o to pytać, ale ... kim jesteś i w jakim celu tu się znalazłaś? - uśmiechnęła się i czekała na odpowiedź.
- Idę z Wami na galę. To znaczy, z Harrym - sprostowała.
- Jesteście parą? - zapytała.
- Nie ... jeszcze nie - dwa ostatnie słowa wyszeptała i zaśmiała się.
Lena nic na to nie odpowiedziała, bo była w totalnym szoku, z powodu jej nieziemskiej urody.
- A ile przepraszam masz lat? - zadała kolejne pytanie Annie.
- 18 w tym roku - odpowiedziała i czekała na reakcję koleżanki.
- Mhm . Dobra, idę się szykować - odwróciła się na pięcie i poszła w kierunku łazienki, gdzie wciąż tkwiły Dan, El i Perrie.
W myślach huczało jej ' Idę na galę z Harrym, Harrym ... Jesteście parą? Jeszcze nie, hahaha ".
Potrząsnęła głową i pomyślała do siebie w duchu : ' OGARNIJ SIĘ BABO ' .
Nagle ujrzała wychodzącego z sypialni Harrego, w rozpiętej, błękitnej koszuli.
Chwilę patrzyła na jego klatkę piersiową, próbując złapać oddech. Wiedziała, że musi przestać, ale nie mogła oderwać wzroku od jego wysportowanego ciała i nieskazitelnej skóry.
Po chwili zorientowała się, że chłopak patrzy na nią, a więc szybkim ruchem odwróciła się i chcąc odejść, szturchnęła mały stolik i o mały włos nie zbiła wazy z kwiatami.
- Powoli, spokojnie - usłyszała za sobą męski, nieco ochrypły, niski głos.
Ciarki przeszyły jej ciało.
- Bo jeszcze zrobisz sobie krzywdę - dokończył, a barwa głosu rozjaśniła się.
- Przepraszam, niezdara ze mnie - spaliła buraka i uśmiechnęła się do Harrego. - Ymm ... ta ... Annie na ciebie czeka.
- Tak wiem - oznajmił i zszedł na dół.
Lena miała ochotę zapaść się pod ziemię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz